czwartek, 16 listopada 2017

macki zaangażowania

Tak trudno być dorosłym i mieć poważne sprawy do załatwienia, bankowe, notarialne, umowy jakieś, dokumenty do sprawdzenia. I jeszcze się na tym nie bardzo znać i instytucjom dawać czas na zgody, decyzje, wpisy, wypisy... wrr.
A tu listopad, słońce za chmurami, drzewa niemal bez liści, marzenia z mglistą szansą realizacji i zniechęcenie, odrętwienie, ząbkowanie, nastoletnie zakochanie, niedospanie, infekcje i inne drobne problemy szkolne.
Na własne biedy duże i małe, poważne i na ogrom tych małych przytłaczających, a w tym wszystkim na brak czasu i zapału, najlepsze są ... biedy innych. Mnie pomaga.
Choć trochę pomóc komuś, bo dla mnie to nie problem. Ze swoimi sobie średnio radzę, ale cudze? Drobiazg.
Dużej kasy na swoje chciejstwa nie mam, ale drobne dla innych - zawsze.
Spokojnego czasu na swoje sprawy nie mam, ale kilka wyrwanych z dnia chwil dla kogoś - zawsze.
Czuję ogólne zniechęcenie i przytłoczenie, ale gdy chodzi o jakieś zabawne akcje natychmiast czuję zaangażowanie.
Więc można powiedzieć, że mnie kręci i to mi pomaga, a nie wcześniakom, że ostatnio dziergam dla nich ośmiorniczki.



I na każdą moją biedę - ośmiorniczka. Na każdą myśl depresyjną - poskręcana macka. Na każdy wewnętrzny grymas duszy - uśmiechnięta buźka.
A moje biedy codzienne i te wielkie niecodzienne niech się wypchają, jak te szydełkowe potworki, kulką silikonową!

sobota, 28 października 2017

post pod psem

Dzisiejszy dzień był tak narwany jak mój pies, terier walijski. Istny kołowrót, głupolek, wariatuńcio. Miałam wrażenie od samego rana, że gonię swój ogon, spotykam ludzi chaotycznie, gnam przed siebie za jakimiś gadżetami, potrzebnymi tylko przejściowo, na chwilę.
Dochodzi północ i niby mam czas dla siebie. Padam na pysk. Dosłownie. Tępo patrzę w monitor. Powinnam położyć się chociaż na chwilę, bo pewnie około 1:30 wypadnie pierwsze nocne karmienie. Ale iść spać to tyle zachodu! Najpierw łazienka, potem te wszystkie przygotowania łóżka itd. A ja padam na - że się tak wyrażę - mordę. Mój wariatek przyszedł ze spaceru i od razu śpi. Farciarz. 
A ja nawet nie mam siły i ochoty odpakować nowego telefonu! Wyobrażacie sobie takie coś? W końcu po kilku latach kupuję sobie nowego smartfona i ... czeka w pudełku od kilkunastu godzin! Odebrałam go po 10:00 i do teraz nie miałam okazji. Hm, może jutro przyjemność będzie większa? Odroczona przyjemność. Kiedyś byłam w tym dobra. Z pełną premedytacją ćwiczyłam sobie charakter. Może dlatego teraz stosunkowo łatwo jest mi rezygnować z tego, co nie jest konieczne do życia i cierpliwie oczekiwać na dogodniejsze chwile, by odpakować swoje pudełka z kawałkami prozaicznych szczęść...



czwartek, 26 października 2017

jesień ku pamięci

Kilka zdjęć z parku, ku pamięci. Bo może to ostatnia jesień w tym parku? Taki piękny, a ja sobie życzę nie oglądać go codziennie. Cóż, nie to, że mi się znudziło, bo nie, takie kolory się nie nudzą. Ale po prostu chcę iść dalej. Marzę, aby zamknąć ten etap i rozpocząć następny. Wydaje mi się nawet, że w zasadzie jestem teraz między etapami. Stąd to pomieszanie nostalgii z obawą, stresik mały jakiś, a co tam!