Wydaje się, że takie dni niczemu nie służą. Nie widać sensu, nie znać celu. Po prostu budzisz się około południa i nic nie ma dla ciebie znaczenia - że brudno, już ciemno, nie ma w domu jedzenia i nawet powieść skończyła się w nocy nie po twojej myśli.
Warto by wstać - myślisz , ale zaraz zaczynasz analizować - właściwie po co? Jak wstaniesz, jesteś pewien, narodzi się w tobie złość - że tak późno wstajesz, że nic nie zrobione, tyle czasu zmarnowane...
I zaraz potem zwątpienie. Teraz - to już nie ma co brać się za cokolwiek. Nie warto myśleć o śniadaniu, bo czas obiadu. Nie warto się zastanawiać nad spacerem, bo już ciemno i wiadomo, że nawet twój pies chce na dwór tylko na kilka minut - tyle, ile to konieczne.
Jedyne, co robisz, to pstrykasz na pilocie, aby świat przyszedł do ciebie. On to dopiero jest zajmujący - ponad setka tematów, które chce ci podać do łóżka. Oglądasz i zaczynasz utwierdzać się w przekonaniu, że dobrze, że znowu pozwoliłeś sobie na brak działania. Bo i tak byłoby ono niczym wobec tego, co zdążyłeś zobaczyć w calach.
Znudzony, zrezygnowany, złamany swoją niemocą i zwątpieniem, robisz tylko jedną rzecz, która wydaje ci się niezbędna w tej chwili. Dwie małe filiżanki kawy z mlekiem bez cukru. Prosto do łóżka. Tego nie potrafi nawet tak ogromne LCD.
Warto by wstać - myślisz , ale zaraz zaczynasz analizować - właściwie po co? Jak wstaniesz, jesteś pewien, narodzi się w tobie złość - że tak późno wstajesz, że nic nie zrobione, tyle czasu zmarnowane...
I zaraz potem zwątpienie. Teraz - to już nie ma co brać się za cokolwiek. Nie warto myśleć o śniadaniu, bo czas obiadu. Nie warto się zastanawiać nad spacerem, bo już ciemno i wiadomo, że nawet twój pies chce na dwór tylko na kilka minut - tyle, ile to konieczne.
Jedyne, co robisz, to pstrykasz na pilocie, aby świat przyszedł do ciebie. On to dopiero jest zajmujący - ponad setka tematów, które chce ci podać do łóżka. Oglądasz i zaczynasz utwierdzać się w przekonaniu, że dobrze, że znowu pozwoliłeś sobie na brak działania. Bo i tak byłoby ono niczym wobec tego, co zdążyłeś zobaczyć w calach.
Znudzony, zrezygnowany, złamany swoją niemocą i zwątpieniem, robisz tylko jedną rzecz, która wydaje ci się niezbędna w tej chwili. Dwie małe filiżanki kawy z mlekiem bez cukru. Prosto do łóżka. Tego nie potrafi nawet tak ogromne LCD.
Ale takie dni sa tez potrzebne:) to cudowny pretekst do totalnego lenistwa, ktore w rezultacie odpreza, relaksuje i laduje baterie na nastepny dzien, albo tydzien:)) tylko nie wolno poddawac sie wyrzutom sumienia.
OdpowiedzUsuńAniu-
OdpowiedzUsuńnie cierpię takich dni. Może się wydawać, że człowiek odpocznie, a ja nigdy tak nie odpoczywam.... Muszę coś zrobić, pójść gdzieś w ciekawe miejsce, oderwać się od szarości. Wtedy jakoś mi lepiej.
Każdy ma sposób na swoje poprawy nastrojów.
Mam nadzieję, że dobrze wypoczniesz.
Pozdrawiam
Poza kawą (nie cierpię) i LCD (nie będzie mnie stać w tym wcieleniu) reszta się zgadza. Niestety ;)
OdpowiedzUsuńA mnie ten w calach jakoś średnio kręci... świat znaczy.
OdpowiedzUsuńRzadko.
No czasem.
No i przebacz sobie tę niemoc.
Koniecznie.
O tym jednym nie zapomnij.
No tak jak zaczęłaś "wydaje się, że takie dni niczemu nie służą" Wydaje się.Służą zmęczonemu ciału i nadwyrężonej psychice ;-)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!:-)