niedziela, 5 października 2014

kasztanowce osiedlowe

Dzisiaj byłam na spacerze, krótkim, pierwszym po chorobie, Świat niewiele się zmienił w tym czasie. Może trochę liście kolorowsze, ubrania grubsze, ale reszta - szału nie ma, Nudne osiedlowe alejki jak dawniej, teraz może mniej śpieszne z racji soboty.
Postałam na przystanku i z nudów zrobiłam kilka zdjęć kasztanowcom. Jak co roku jesienią.

Ach, dobrze, że słońce, sucho, a liście w większości jeszcze na drzewach!

środa, 1 października 2014

pocieszycielskie ciasteczka owsiane

Dziś od nocy same porażki. Nieprzyjemny sen, pospieszna pobudka, wyżebrany wzrokiem całus na do widzenia.
Potem dwie jedynki: z niemieckiego i geografii. Podłamało mnie, bo niemieckiego nie znam, a geografia zawsze razem z w-f'em zaniżały mi średnią. Nie lubię, nie znam się, a będę musiała jakoś pomóc pewnie.
I jeszcze czeka mnie rodzicielska gadka motywująca, w moim wykonaniu - prawdziwe wrrr.
Pomidorówka. Dawno nie było. Dla zmyłki dzieciastych przeciwników zmieliłam warzywa razem z pomidorami. Niestety. "Coś mi nie smakuje zupka..."

Zatem, 
na pocieszenie 
i pewnie tylko dla mnie, 
bo to bez czekolady i jeszcze w dodatku 
z orzechami, 
rodzynkami, 
żurawiną, 
pierwszy raz w moim wykonaniu
na przekór porażkom
oraz do kawy: