Dziś od nocy same porażki. Nieprzyjemny sen, pospieszna pobudka, wyżebrany wzrokiem całus na do widzenia.
Potem dwie jedynki: z niemieckiego i geografii. Podłamało mnie, bo niemieckiego nie znam, a geografia zawsze razem z w-f'em zaniżały mi średnią. Nie lubię, nie znam się, a będę musiała jakoś pomóc pewnie.
I jeszcze czeka mnie rodzicielska gadka motywująca, w moim wykonaniu - prawdziwe wrrr.
Pomidorówka. Dawno nie było. Dla zmyłki dzieciastych przeciwników zmieliłam warzywa razem z pomidorami. Niestety. "Coś mi nie smakuje zupka..."
Potem dwie jedynki: z niemieckiego i geografii. Podłamało mnie, bo niemieckiego nie znam, a geografia zawsze razem z w-f'em zaniżały mi średnią. Nie lubię, nie znam się, a będę musiała jakoś pomóc pewnie.
I jeszcze czeka mnie rodzicielska gadka motywująca, w moim wykonaniu - prawdziwe wrrr.
Pomidorówka. Dawno nie było. Dla zmyłki dzieciastych przeciwników zmieliłam warzywa razem z pomidorami. Niestety. "Coś mi nie smakuje zupka..."
Zatem,
na pocieszenie
i pewnie tylko dla mnie,
bo to bez czekolady i jeszcze w dodatku
z orzechami,
rodzynkami,
żurawiną,
pierwszy raz w moim wykonaniu
na przekór porażkom
oraz do kawy:








Komentarze
Prześlij komentarz
Dziękuję!