sobota, 26 marca 2011

Kiedyś

Znowu senny koszmar trzylatka. Nie wiem jaki, nie został mi opowiedziany. Zatuliłam go, zanim się przypomniał. Umyłam zasikaną pupę, zcałowałam wspomnienia szpitalne. Na pewno po "kujce". Zdziwiłabym się, gdyby było inaczej. "Taka drobna - na pewno nie uda się za pierwszym razem". Jak miałam prosić, aby udało się chociaż za drugim? Były cztery próby. Nie wiem, czy to okrucieństwo, czy naprawdę fizjologia.


To minie. Kiedyś. Czas i tak płynie za szybko. Nie lubię tej szybkości. Jednak teraz chcę, aby było Kiedyś.

czwartek, 24 marca 2011

niebycie

Przez chwilę mnie nie było. Niebycie jest bardzo poręczne. Zakłada dowolność w określaniu działań. Skoro mnie nie ma, nie czytam, nie piszę, nie muszę. Nie wychodzę do świata, a świat niekoniecznie wchodzi do mnie. Jak chory orzeszek wewnątrz twardej skorupy toczyłam swoje bóle kopnięta po asfalcie. Dobrze, że nie było widać. Kto kopał, nie miał wyrzutów, że leżącego dobija.
Dalej sobie nie jestem. Trochę mi się skorupka przetarła. Ani to załatać, ani posklejać. Jakieś światło zaczyna mi tu mieszać w tej mojej ciasnocie. Wymaga dookreśleń. Denerwuje.
Proszę nie pocieszać, nie współczuć, nie życzyć. Udawajmy, że nic się nie stało.

Mimo wszystko niebycie było wygodniejsze.

środa, 2 marca 2011

czytam Cię

Nie mogę się jakoś zmusić, aby dodać coś od siebie do blogowego światka. Codziennie zaskakuje mnie ogrom wpisów, mnogość zdjęć, ogarniają mnie emocje wywołane wizytami na stronach nie moich kart. Zaglądam przez okno monitora do Twojego świata, oczywiście do tej jego części, jaką pokazujesz. Zastanawiam się nad podobieństwami, analizuję różnice. Ciekawe, czy równie dobrze wyszłaby nam realna znajomość.

To mój post numer 100, a 4 marca minie rok od pierwszych słów na tym blogu.
Dziękuję.