środa, 2 marca 2011

czytam Cię

Nie mogę się jakoś zmusić, aby dodać coś od siebie do blogowego światka. Codziennie zaskakuje mnie ogrom wpisów, mnogość zdjęć, ogarniają mnie emocje wywołane wizytami na stronach nie moich kart. Zaglądam przez okno monitora do Twojego świata, oczywiście do tej jego części, jaką pokazujesz. Zastanawiam się nad podobieństwami, analizuję różnice. Ciekawe, czy równie dobrze wyszłaby nam realna znajomość.

To mój post numer 100, a 4 marca minie rok od pierwszych słów na tym blogu.
Dziękuję.

11 komentarzy:

  1. Bywają chwile, że mam podobne odczucia. Że ja sama nie ogarniam, nie nadążam, nie mam czasu na przeczytanie poprzedniego posta, a tu już trzy następne.
    Myślę, że niektóre znajomości pewnie by się udały, ale niektórym lepiej jest pozostawać w sferze wirtualnej :)
    pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Też często mam takie odczucia. Myślę, że Iw ma rację, pewnie niektóre by się udały, ale niektóre to prawdziwa katastrofa. Ehh, w świecie wirtualnym zdawało się, że Ci ludzie doskonale się rozumieją a w realnym, już tak pięknie nie było...

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Moje gratulacje.
    Z tym staniem z boku jest trochę jak z Twoim zdjęciem na profilu - im bardziej tajemnicze, tym bardziej intrygujące.
    Myślę sobie zresztą, że blogi pisane "na metry" są tworzone pod PageRank i ilość "słit komci", a więc tym samym sztampowe, a tylko te prawdziwe, pisane sercem, są dla czytelników wartościowe nawet jeśli bywają oszczędne w formie i... masie ;)

    Wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja tez nie wyrabiam:))
    3 lata temu mialam okazje poznac personalnie wiele osob, ktore wczesniej znalam tylko wirtualnie i musze przyznac, ze w 80% moje oczekiwania sie sprawdzily:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Odczuwam to samo, nawet człowiek się nie obejrzy, już przybywa informacji, wpisów, wiadomości...

    Aniu, gratulacje, i życzę Tobie kolejnych setek, zawsze czytam Cię z ciekawością :)))))

    OdpowiedzUsuń
  6. Ode mnie też odeszły blogowe słowa i ani pisać u siebie, ani specjalnie nie mam ochoty komentować. Ale ciągle jeszcze czytuję:-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Z komentowaniem bywa różnie: jak się słowa cisną to trzeba je... wklepać. A innym razem: fajny posy ale... bez komentarza.
    Pisać byle zaistnieć - nie ma sensu. A ciekawe przemyślenia, emocje, przeżycia - tym warto się podzielić.
    Gratulacje z okazji małego (eee, chyba dużego) jubileuszu. Warto by to uczcić, choćby jakimś ciachem albo czymś równie miłym.

    OdpowiedzUsuń
  8. Przeczytałam to tak jakbyś pisała do mnie, bo chyba o to chodziło.
    Jeżeli świat jaki Ty pokazujesz jest prawdziwy to myślę, że realna znajomość wyszłaby nam - Tobie i mnie - na bardzo dobre.
    Moje blogowe motto z Twoich słów jest ciągle aktualne - i takie będzie do końca życia, wiem.
    A ja jestem Ciebie bardzo ciekawa...

    OdpowiedzUsuń
  9. ja nie mam czasu biegać po blogach, a nieraz żałuję, bo po drugiej stronie fajni ludzie siedzą :)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!