sobota, 29 listopada 2014

skarpetki a sprawa osobowości

Hm, ależ się zapuściłam! Znowu wyszło na to, że sobie coś obiecuję, np. regularność w prowadzeniu bloga, no i tradycyjnie nic mi z tego nie wychodzi. Tym razem o tyle było inaczej, że negacja dopadła tylko mojego bloga. Inne - czytałam regularnie, w miarę oczywiście.

Nie, nie mam usprawiedliwienia. Te skarpetki to też nie wymówka. Zrobiłam je w październiku, a może nawet we wrześniu. Nie było mnie ... po prostu. Za to w moją codzienność wkradł się facebook. Niestety, ma przewagę, głównie komunikacyjną.
Za to poczyniłam niejakie spostrzeżenie na użytek własny - choć staram się niwelować dezintegrację mojej osoby (bycie kimś innym w określonych warunkach i sytuacjach), wciąż pojawiają się nowe przestrzenie, gdzie moja osobowość dopuszcza uzewnętrznianie się ukrytych dotychczas cech. Na facebooku jestem inna, na tyle inna, że niemożliwe jest połączenie w jedno mnie stąd ze mną stamtąd. Póki co bawię się tą myślą. 
I zastanowię się, czy koniecznie zawsze wobec każdego i wszędzie trzeba być tą samą mną.