Przejdź do głównej zawartości

Julia

„Król pragnie twojego piękna”, a ja taka… nie tego.

Co prawda spróbowałam coś z tym wczoraj zrobić.Kupiłam tabletki na porost dziesięciu dobrych samopoczuć na końcówkach dłoni i na niewypadanie pozytywnych myśli z głowy. Ma od tego połykania także skóra mi trochę złagodnieć.

Zawsze się zastanawiam, czy w tym wypadku powiedzenie „cierp ciało, jak żeś chciało” nie odnosi się do wątroby… Ale łykam.

Na sukienki się bardzo czuję, na sandały, jakieś kolory na sznurach, w bransoletkach, ale one nie chcą się nosić. Powłóczyste nie pasują do ostrości moich kantów. Batysty i jedwabie nie chcą mnie spowijać,a bawełna wtłacza mnie w ramy „jak-ona-wygląda” oraz „w-tym-wieku-to-już-nie-bardzo”.

Trudna babskość. Wredny wiek. Megalomańskie wzruszenia.

Może jednak pociągnę pędzlem po płytkach i zaszaleję na maszynie jakiś worek w gumkę. Co by sobie powzdychać na balkonie przy kawce nad problematyką bycia kimś mniej lub bardziej.
Dzisiaj jednak cokolwiek bardziej.
 
Mam kilka spraw do przemyślenia. Wydaje mi się, że to dobra wymówka.

Komentarze

  1. Aneczko.
    Jakie "w-tym-wieku"?
    No jakie???
    Czy zatem ja powinnam się już w trumnie układać?

    Aniu, wiek może i "wredny", ale wiele zależy od Ciebie.
    Od punktu siedzenia.
    Dasz radę, potrzeba czasu.
    Może batysty i bawełny Ci nie służą. ale jedwabie?
    A w ślad za nimi - wiskoza???

    Ściskam:***

    OdpowiedzUsuń
  2. Mamy tyle lat, na ile się czujemy, bez przesady ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję!