O, takie pranie schnie sobie w mojej łazience. Tak, świat po raz trzeci wywrócił się do góry nogami. To było ostatnio tak dawno temu, że już zapomniałam jak to jest mieć w domu noworodka.
Urodziłam córkę.
Proszę tego wydarzenia nie rozpatrywać w kategoriach politycznych, bo one nie miały tutaj nic do powiedzenia.
Moim zdaniem życie jest cudem i ono znowu zostało mi dane, a w zasadzie powierzone.
Mam zatem trzy córki w wieku lat 16 i 9 oraz noworodka, który ma 10 dni.
Na nowo odnajduję się w życiu, bo nic nie jest po prostu. Wszystko zdaje się coraz trudniejsze niż było kiedyś. Stałam się bardziej fizjologiczna, emocjonalna i jakby bardziej skłonna do metafizyki. Problemy mam konkretniejsze i realne potrzeby. Zajmują mnie godziny karmień, wnętrza pieluch i stan moich brodawek, a czas... Tkwię w nim kompletnie bez zastanowienia.


Akurat dziś napisałam na drugim blogu, co robić z brzuchem po ciąży. Zapraszam więc Ciebie na madathouse.blogspot.com ;)
OdpowiedzUsuńOstatnio nasłuchałam się samych okropności na temat piersi i karmienia. Brodawek i różnych innych konsekwencji.
Boże, to zniechęca do naturalnego karmienia dziecka...
Nie zniechęca, wprost przeciwnie; żal mi raczej, że nie miałam wytrwałości.
UsuńTo w takim razie mnie zniechęciło na ten czas. Przyszłość pokaże jak będzie, jeszcze nie wiem jaką podejmę decyzję.
Usuńno tak, karmienie piersią to wyzwanie, jednak mimo wszystkich trudności - nie mogłabym podjąć innej decyzji, no ale to ja i nikomu nie mam zamiaru niczego narzucać
UsuńWprost nie posiadam się z radości*** Taka nowina!
OdpowiedzUsuńdziękuję! ja też czasem nie posiadam się z radości, na przemian z okresami zalewania się łzami, co normalne przecież w tym okresie, choć o tym zupełnie zapomniałam
UsuńMoje gratulacje! Teraz jakże innej głębi nabierają Twoje wcześniejsze wpisy!
OdpowiedzUsuńdziękuję!
Usuńwcześniej nie byłam zbyt wylewna, nie chciałam zanadto się spieszyć z przekazaniem nowiny, ale wiesz, taka świadomość przyszłych wydarzeń bardzo warunkuje sposób postrzegania wszystkiego
Wspaniała nowina Aniu, gratuluję :) i cieszę się Twoim szczęściem. Bardzo żałuję, że nie zdecydowąłam na trzecie dziecko, kiedy był na to jeszcze czas. Ucałowania ciepłe :)
OdpowiedzUsuńdziękuję!
Usuńtrzecie wszystko zmienia; te pierwsze jakieś bezrefleksyjnie przyszły, a teraz ... nie poznaję swojego życia!
Zdrowia szczęścia zatem dla Ciebie i Twojej córeczki! :)
OdpowiedzUsuńdziękuję!
UsuńIw, gdzieś Ty mi się zgubiłaś? jak to dobrze, że Cię sprowokowałam do odezwania się! :)