Mam tyle zaległości!
Siedzę zatem spokojnie i korzystam z tych około 60, może więcej, minut południowej drzemki mojego chorowitka. Nagrzewam plecy w słońcu zza szyby. Otumaniam mózg trzecią dzisiaj dawką kofeiny. Pilnuję, by nie zakładać nogi na nogę i od czasu do czasu wyprostować plecy.
Powinnam to, powinnam tamto. Wiele rzeczy. Ale w zasadzie się cieszę, że moje życie nie toczy się torem ustalonym. Jestem wdzięczna za każde życiowe spóźnienie, zboczenie z toru, zaniedbanie obowiązku, odpuszczenie sobie. Gdybym zawsze robiła to, co powinnam, byłabym ... nudna i w gruncie rzeczy nieprzygotowana do życia.
A tak jestem tylko niegotowa na utarte zwyczaje, na małostkowe "powinnaś" i "trzeba by", a nawet "warto". Jestem zabawnie kreatywna, jeśli chodzi o radzenie sobie w codzienności skrojonej dla mnie jakby z za małego skrawka wieczności.
Malowniczo poustawiane brudne naczynia, trzeszcząca pośniadaniowa podłoga w kuchni, bogactwo materii zgromadzonej już nawet nad koszem do prania i kilkanaście koszul do prasowania - wszystko jakoś mnie bawi. Cóż to znaczy w obliczu mojego nieprzemyślenia siebie! Jestem w połowie ciepłej czapki na zimę i na początku zaczętego swetra, w jednej trzeciej książkowego thrillera oraz przed włączeniem obiadu. Nie zleciłam jeszcze rachunków do zapłacenia w następnym tygodniu. Nie wybrałam nawet prezentów do zakupienia. Nie wiem, jaki kolor lakieru położę w niedzielę na paznokcie oraz co trzeba będzie dzisiaj kupić w sklepie.
Mentalnie snuję się w tym duchowym szlafroku po domu i trochę mi się jeszcze nie chce ubrać we wszystkie moje choćby dzisiejsze "powinnam".
Ale przynajmniej grudnik kwitnie, nie? Chociaż w zasadzie, hm, kwitnący kupiłam...
Aniu i takie dni, chwile, momenty są nam potrzebne. Te ciągłe "powinnam", "muszę", "trzeba" jest meczące. Bo przecież nic się nie stanie jak odłożymy to na troszkę... Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńTo tak jak ja nie lubię słów "wypada" i "nie wypada". Gdybyśmy byli schematyczni, bylibyśmy też przewidywalni. Bądźmy natomiast kreatywni i ciekawi nawet samych siebie. Ciekawi jutra, zapatrzeni na życie, bo tak jest przyjemniej.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Czasem też trzeba wrzucić na luz i spokojnie sobie dobijać do celu.
OdpowiedzUsuńO kurcze, skąd ja to znam...
OdpowiedzUsuńLubię powtarzalność, nie lubię niespodzianek... a tak, to nawet, na razie idzie do przodu :D Ale czasami tak trzeba, to bardzo zdrowe dla psychiki :D
OdpowiedzUsuń...nie, nie muszę.
OdpowiedzUsuńZ każdym kolejnym :" muszę " jest mi gorzej z każdym :"chcę " ...jestem bardziej.
OdpowiedzUsuńPotrzebne są nam chwile relaksu, wyciszenie i oddechu. To jest konieczne dla dobrego funkcjonowania i pozostania przy zdrowych zmysłach w codziennym pędzie ;))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło, Agness:)
jestem tu z opóźnieniem i liczę na to, że jest dobrze, dobrze?
OdpowiedzUsuń