niedziela, 9 grudnia 2018

co zrobiłam skarpetkom, które mnie denerwowały przyciasnym ściągaczem


Blisko północ. Pędzę z salonu prosto po męża.
- Szybko, szybko! - biorę go z zaskoczenia. - Mam problem z kominkiem, chodź!
Więc biegnie, leci, na łeb na szyję po schodach, bo kominek rzecz upragniona świeżo nabyta, więc święta. I jeszcze w korytarzu:
- A co w ogóle się stało?
- Eee -  macham lekceważąco ręką i zapalam światło. - Gnomy nam się zalęgły przy kominku, no i co zrobisz? Nic nie zrobisz.

Ale zrobił. Uśmiał się, ucieszył i przytulił. Mnie, nie gnomy.

10 komentarzy:

  1. Urocze skrzaciki Aniu.:)Żeby tak stresować męża... Hihihi

    OdpowiedzUsuń
  2. Super żart! Uśmiałam się! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Urocze gnomy i świetne poczucie humoru. Dobrze, że Twój mąż też je ma, bo mogłoby być różnie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochana, zdrowych, wesołych, rodzinnych świąt życzę. Niech Boża Dziecina błogosławi Tobie i Twoim najbliższym Aniu

    OdpowiedzUsuń
  5. Krótko, zwięźle i na temat! I z humorem! Takie historie lubię!

    OdpowiedzUsuń
  6. Poczucie humoru to podstawa! :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!