Przejdź do głównej zawartości

na poprawę humoru

Jak sobie wspominam, grudnie przeważnie nie były ponure. Raczej ogarniały mnie adwentowe oczekiwania, zmieniał mi się gust na piernikowy i wszystkie dodatki codzienności miały tendencję do objawiania w sobie czerwieni. Zawsze też marzyłam o skandynawskich swetrach, grubych wełnianych skarpetach, pokaźnych tomiszczach myśli upchanych w słowa, więc długie wieczory nie męczyły, przeciwnie - dodawały otuchy.
Niestety zawsze grudnie kończyły się marnie. Nigdy nie miałam takich świąt, o jakich marzyłam i marzę. Chociaż te w dzieciństwie były zdecydowanie najbliżej, by wypełnić moje dziecięce chcenia. Jednak odkąd jestem dorosła święta to koszmar.
Zatem jak co roku nie czekam na święta. Wiem jak będzie - fatalnie. Nawet gdy mam chwilowy przebłysk nadziei, gdy podejmuję działania na miarę moich marzeń, rzeczywistość dowala mi z którejś strony. No cóż, bywa. Nawet mi już nie zawsze jest smutno. Nie pokażę tutaj choinki, skarpet na kominku, pierników na złotym obrusie. To będą tylko dekoracje mojego smutku, szkoda na nie czasu.
Siedzę znowu w domu, tym razem z chorymi dziećmi. Mogłabym opisać kilka dialogów z lekarzami (ot, mój ulubiony cytat z wizyty z ostrą infekcją zatok na nocnej pomocy lekarskiej "a jak panią boli gardło to trzeba sobie jakieś leki kupić, a nie się po lekarzach włóczyć") albo ujawnić kwotę jaką wydałam na produkty polskiego przemysłu farmaceutycznego, ale wolę zachować tutaj kilka zdjęć moich nieświątecznych kwiatów, które zamiast grudników i gwiazd betlejemskich postanowiły ubarwić mi adwent.
Wybrane cztery fiołki i trzy skrętniki.








Komentarze

  1. Czasami nie warto czekać na coś, co z góry jest do przewidzenia. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mi przykro, aż sobie westchnęłam... W tym miejscu mogłabym pisać i pisać mniej czy większe ważne przemyślenia z mojego zycia ale Ty to nie ja, a Ja to nie ty :). Jedynie podzielę się z Tobą moim wypracowanym sposobem - mam w sobie, w głowie, gdzieś tam... zwykłą wagę. Kiedy na jednej z szal pojawiają się smuteczki, kłopoty itd to na drugiej od razu, dla równowagi ustawiam to co mnie cieszy, sprawia przyjemność , wzależności od wagi tego pierwszego. Może warto spróbować?
    Wirtualnie, aczkolwiek przytulam Cię bardzo serdecznie i wysyłam ciepłe, pogodne fluidy. Jeśli lubisz słońce to jego promienie, a jak śnieg to płatki śniegu a nawet wielkie zaspy mając w duchu nadzieję, że jednak nie jesteśmy sąsiadkami bo ja zimy nie lubię :)
    Serdeczności ślę!

    OdpowiedzUsuń
  3. Kwiaty zawsze dają więcej przyjemności, śliczne są Twoje fiołki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szczęśliwego Nowego Roku 2020!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję!