Przejdź do głównej zawartości

jesień

 Nie wiem, kiedy się zrobiła. Jakoś tak szybko. Wróciliśmy z wakacji i nagle się okazało, że już liście się zażółciły, zbrązowiały. A teraz jadąc autobusem mijam czerwonawe parkany ogródków działkowych, które przeglądają się w lustrach zasypanych liśćmi kałuż.

Nie zdążyłam wielu rzeczy zrobić tego lata, tego roku. Cóż, zrobiłam inne, choć z pewnością nie tak spektakularne jak zamierzałam. Nie szkodzi. Jak zwykle miałam wiele planów, a potem życie je zweryfikowało. Miałam wiele niezłych pomysłów, których nie udało się zrealizować z różnych względów. Zwykle jakoś tam je wystartowałam, jak to się mówi, ale potem nie starczyło czasu, zapału, możliwości.

Postanowiłam nie rozmieniać się na drobne i bardziej zamykać działalności niż otwierać nowe. Sądzę, że tak będzie zdrowiej, bo potem mniej wyrzutów sumienia z powodu porzuconych zamierzeń. Ale też tak będzie po prostu uczciwiej w stosunku do siebie. Po co się tak w kółko oszukiwać, że czymś się zajmę nowym, skoro po drodze zaniedbuję wiele innych spraw.

Stąd też miałam pomysł, aby zamknąć tego bloga, bo i tak niewiele piszę. Przez dłuższy czas pozostawał zawieszony i nie  mogłam się zdecydować co dalej. Wyczyściłam zdjęcia ze skrzynki i niektóre posty utraciły zdjęcia, więc pomyślałam, że to doskonały moment. Jednak założyłam następny blog, zaczęłam tam nawet pisać, ale i to działanie porzuciłam, bo znudziło mnie wymyślanie kolejnej konwencji. I przypomniałam sobie, że mam w sobie jakiś taki irytujący schemat działania. Przecież to nie pierwszy raz, kiedy chcę to miejsce zamknąć, ale potem otwieram następne. I znowu porzucam. Żenujące.

Zatem tym razem postanowiłam przestać się oszukiwać. Pozamykałam te nowe miejsca, a to przywróciłam. Co nie znaczy zapewne, że moje wpisy odznaczać się będą większą regularnością. Pewnie nie.


Komentarze

  1. Też nie zrealizowałam wszystkich planów na te wakacje... Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję!