Jakie to żenujące! Dwa razy w tym tygodniu kupiłam sobie bułkę maślaną w kształcie serca. Mają takie w asortymencie w „Sezamie” na samie…
Sama na samie w „Sezamie”… wrrr.
Zabrzmiało jak jakiś szczyt egoizmu, a to tylko syk pozostawienia mnie samej sobie, z całym portfelem wyciekających frustracji, z bólem samotności rozmienianych na drobne, z miedziakami zwątpień we własne możliwości, z groszami marzeń gubionymi w codzienności.
Miałam być kreatorem najwymyślniejszych słodkości w naszej wspólnej cukierni. Zamiast tego kupuję sobie gliniastego gniota przy Marszałkowskiej, bo swoim kształtem kruszy moje serce.
A gdzie zdjęcie "na smak"?
OdpowiedzUsuńPrzypomniałaś mi jak to swego czasu kupiłem sobie ciepłego loda w kształcie... kury, bo jakoś mnie rozczulił. A taki dożywotni sentyment mam do odpustowych "myszy" z pianki.
A kto bogatemu zabroni? :))
Ani trochę żenujące.
OdpowiedzUsuńAni ciut ciut :)