Tak, jeszcze lato się nie skończyło. Choć dni krótsze, noce jeszcze ciepłe i kurtki wiszą w szafie. Nawet przez chwilę nie pomyślałam, że wkrótce będę znowu dziergać czapki i skarpetki na drutach.
Póki co można siedzieć na balkonie popołudniami i korzystać ze słońca z nieba między wieżowcami.
Mimo to jestem przygotowana na wrzesień. Bo jestem taka jasień w duszy, w tym roku bardziej melancholijna, ale na sposób słodszy niż ponurość. Ach, sama się za sobą taką stęskniłam.
Wracam. Z jesienią, z wrześniem, z kolorami - wracam.


Bo jesień jest najpiękniejszą porą roku. Ze względu na barwy, ze względu na orzeźwienie, ze względu na to, co z nami robi w środku.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Zgadzam się!
UsuńZgadzam się!
UsuńJak miło znowu Cię widzieć! Brakowało mi.
OdpowiedzUsuńWrzesień ma w sobie taką słodką melancholię, jeśli pominąć dokuczliwie zimne wieczory, może być całkiem uroczy.
Bardzo mi miło i też mi Was brakowało :) Dobrze wrócić wrześniem.
Usuń:) pieknie wrzosowo, dobrze sobie tak poprawić nastrój :)
OdpowiedzUsuńOj tak, nastrój zawsze warto sobie poprawiać, czym się da!
UsuńMiło 'Cię widzieć' :)
UsuńCiebie również!
UsuńTrochę teraz pobędę w domu, więc mam nadzieję nadrobić nieczytane posty.
Szkoda.
OdpowiedzUsuńSzkoda, że ja tu już obca...
:(
Nie rozumiem czemu obca? Czemu tak się czujesz?
Usuń