sobota, 28 stycznia 2017

marudne lisy


Siedzę w domu, liski pustynne robię. Sił nie mam ani do wyjścia, ani do lisków. Humor taki jak stężenie tych wszystkich pyłków - niedopuszczalnie toksyczny. 

Czekam. Czekanie jest trudne. Ciężko siebie znieść. Trudno zaakceptować takie rozłożenie czasu w czasie, że teraz jest go jakby za dużo, a w przyszłości na pewno będzie za mało.

I jeszcze te liski coś mi nie leżą. W gazetce takie ładne, ale real zniechęca.
Maruda ze mnie.


5 komentarzy:

  1. Nie zgadzam się, że marudne. Mają przesympatyczne pyszczki. Podziwiam Twoje zdolności.

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajne te lisi. A maruda to teraz Ty :P Głowa do góry i pamiętaj, człowiek zawsze powinien mieć wiosnę w sercu. Rozkwitaj, to się da!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda, że maruda to ja; nie udał mi się fortel z klasycznym "przeniesieniem" ;)
      ale mam nadzieję, że jeszcze tylko kilka dni - oczekiwanie jest jakoś wyjątkowo trudne tym razem

      Usuń
  3. Śliczne :) trudno uciec od siebie, więc dobrze, że są liski i Ty jesteś :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!