Siedzę w domu, liski pustynne robię. Sił nie mam ani do wyjścia, ani do lisków. Humor taki jak stężenie tych wszystkich pyłków - niedopuszczalnie toksyczny.
Czekam. Czekanie jest trudne. Ciężko siebie znieść. Trudno zaakceptować takie rozłożenie czasu w czasie, że teraz jest go jakby za dużo, a w przyszłości na pewno będzie za mało.
I jeszcze te liski coś mi nie leżą. W gazetce takie ładne, ale real zniechęca.
Maruda ze mnie.


Nie zgadzam się, że marudne. Mają przesympatyczne pyszczki. Podziwiam Twoje zdolności.
OdpowiedzUsuńdzięki :)
UsuńFajne te lisi. A maruda to teraz Ty :P Głowa do góry i pamiętaj, człowiek zawsze powinien mieć wiosnę w sercu. Rozkwitaj, to się da!
OdpowiedzUsuńto prawda, że maruda to ja; nie udał mi się fortel z klasycznym "przeniesieniem" ;)
Usuńale mam nadzieję, że jeszcze tylko kilka dni - oczekiwanie jest jakoś wyjątkowo trudne tym razem
Śliczne :) trudno uciec od siebie, więc dobrze, że są liski i Ty jesteś :)
OdpowiedzUsuń