Przejdź do głównej zawartości

macki zaangażowania

Tak trudno być dorosłym i mieć poważne sprawy do załatwienia, bankowe, notarialne, umowy jakieś, dokumenty do sprawdzenia. I jeszcze się na tym nie bardzo znać i instytucjom dawać czas na zgody, decyzje, wpisy, wypisy... wrr.
A tu listopad, słońce za chmurami, drzewa niemal bez liści, marzenia z mglistą szansą realizacji i zniechęcenie, odrętwienie, ząbkowanie, nastoletnie zakochanie, niedospanie, infekcje i inne drobne problemy szkolne.
Na własne biedy duże i małe, poważne i na ogrom tych małych przytłaczających, a w tym wszystkim na brak czasu i zapału, najlepsze są ... biedy innych. Mnie pomaga.
Choć trochę pomóc komuś, bo dla mnie to nie problem. Ze swoimi sobie średnio radzę, ale cudze? Drobiazg.
Dużej kasy na swoje chciejstwa nie mam, ale drobne dla innych - zawsze.
Spokojnego czasu na swoje sprawy nie mam, ale kilka wyrwanych z dnia chwil dla kogoś - zawsze.
Czuję ogólne zniechęcenie i przytłoczenie, ale gdy chodzi o jakieś zabawne akcje natychmiast czuję zaangażowanie.
Więc można powiedzieć, że mnie kręci i to mi pomaga, a nie wcześniakom, że ostatnio dziergam dla nich ośmiorniczki.



I na każdą moją biedę - ośmiorniczka. Na każdą myśl depresyjną - poskręcana macka. Na każdy wewnętrzny grymas duszy - uśmiechnięta buźka.
A moje biedy codzienne i te wielkie niecodzienne niech się wypchają, jak te szydełkowe potworki, kulką silikonową!

Komentarze

  1. Anno, Aniu, Aneczko...Jakie to wszystko o czym piszesz ludzkie i bliskie mi bardzo...Niemoc, jesli chodzi o siebie samą, ogarnięcie się jeśli chodzi o innych w biedzie. I w ogóle na biedę lepszym być niż na radosc...Wygrzebywać sie spod swoich spraw przycięzkich,widząc sprawy innych o wiele cięższe...
    Pozdrawiam cię ciepło!*
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  2. Angażowanie się w problemy innych ludzi pozwala nam choćby na krótko oderwać się od własnych trosk i spraw "nie cierpiących zwłoki". Tak to z reguły działa. Trzymaj się, Aniu*.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pomaganie, to dobre bycie dla ludzi. I jak najmniej własnych trosk i dziwów :* uściski

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczne te ośmiorniczki ^_^ Przypięłabym sobie zieloną (urzekła mnie) do mojego wielkiego plecaka, z którym chodzę w góry ^__^

    Współczuję ci, że to już czas dla nastoletniej na miłość. Bo to nie wiadomo jak będzie. Ja pamiętam swoje własne pierwsze zakochanie i to po zerwaniu było jak trauma, jak prawdziwa depresja... wiesz co? Ja Ci powiem, że gdyby nie mój przyjaciel (który wtedy stał się moim najlepszym przyjacielem na bardzo długie lata), to nie wiem czy bym sobie poradziła z moimi nastoletnimi emocjami i uczuciami.

    OdpowiedzUsuń
  5. spod oka? takie robaczki uśmiechnięte się produkują?
    gratuluję wyobraźni - niech dadzą radość maluszkom

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajne te ośmiorniczki. Ostatnio też mam dużo kontaktów z urzędami, czy chcę, czy nie chcę.
    Na szczęście te konieczne aczkolwiek niekoniecznie pożądane kontakty zaczynają już dobiegać końca i zaczyna się zwykła rutyna - co miesiąc faktura do zapłaty, przelew i do widzenia.
    Ale samo załatwianie to faktycznie bardzo obciążająca sprawa. Ja tam daję tak mało zgód jak to tylko możliwe!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję!