Przejdź do głównej zawartości

powrót z wakacji



Już prawie tydzień wracam do siebie po wyjeździe, opornie wychodzę z prania, ze dwa razy robiłam zakupy jedzeniowe i nieśmiało zaczynam znowu gotować. Ach, to takie wygodne jadać "na mieście". 
Jeszcze świat nie stanął na głowie, jeszcze sierpień i udajemy, że września nie będzie jeszcze pół roku. No ale będzie, będzie.
Oglądam zdjęcia, suszę ręczniki po dzisiejszych termach i wcale mi się nie chce kupić butów do pracy. Zastanawiam się jak sobie dam radę ze wszystkim. Po raz pierwszy od stuleci mam problemy ze snem. Bez sensu. Jeszcze tyle czasu. Padam ze zwykłych zmęczeń, po co mi kolejne?

Ogródek przywitał mnie ogromem pracy, rozrośniętymi słonecznikami, trawą do koszenia. Codziennie zbieram nasiona, bo może znowu zamarzę podobnie ukwiecić ogródek w przyszłym roku, choć pewnie będę chciała inaczej. Nocami przesiaduję na prętach ogrodowej huśtawki, czekam na zamówiony materacyk, "czekam czwarty dzień" i snuję plany zemsty doskonałej na firmie kurierskiej za nienależyte wykonanie usługi doręczenia, choć jeszcze to póki co niewykonanie. 

Ale prawda jest taka, że wyjazd był bardzo udany, dostałam przepiękny pierścionek od męża na naszą okrągłą rocznicę ślubu, a teraz czas mija nam jeszcze wspólnie niespiesznie na termach, basenach, spacerach, lodach i udawaniu, że świat jeszcze nie staje na głowie. Słowem - jest dobrze, bardzo, i nawet skóra mi nie schodzi od słońca. Widać warto wcierać te wszystkie mazidła, jak się upierała najstarsza córka.

Komentarze

  1. Fajnie tak spojrzeć na codzienny ogród po powrocie z wakacji :D Zawsze zaskakuje :D Pozdrawiam :D

    Ps. Jestem przeciwna każdemu gramowi chemii w ogrodzie, ale kiedy jest ogromny upał i susza a ja nie mam wody na podlewanie roślin to wolę podlać już z tej miski po zmywaniu niż nie podać nic :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to dla mnie nowość to spojrzenie na ogródek po jakimś czasie, ale to prawda - przeżyłam niemal szok!

      Usuń
  2. Po długim urlopie potrzebowałam nie raz dodatkowego odwyku, by spokojnie móc zanurzyć się w miejskim życiu. Bazuję na wielu małych wyjazdach, niżeli długim "raz a dobrze", to pomaga mi się asymilować w każdych warunkach i płynnie wracać do pracy.
    Kiedyś po długich urlopach, we dnie kiedy już normalnie pracowałam, uciekałam popołudniami do lasu albo nad jakiś staw. Parę godzin w plenerze i powolutku wracałam do harmidru. Tak było o wiele przyjemniej.
    Patrząc na zdjęcie, przyszło mi coś śmiesznego na myśl. Kiedy świat staje na głowie, Ty też stań i wtedy wszystko już będzie normalne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. lubię urlopy po trzy tygodnie i lubię krótkie wypady, choć oczywiście po tych krótkich łatwiej się wraca, ale na tych pierwszych tak fajnie się zapomina...

      Usuń
  3. Długi urlop to dłuższy czas dojścia do siebie. Ja nigdy nie umiałam przeskakiwać z trybu urlop w tryb pracy szybko i bezboleśnie. Wspaniale, że to był taki dobry urlop i tak jeszcze spokojnie sobie możecie poudawać, że to jeszcze nie jesień, że jeszcze nie wrzesień. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, takie udawanie też jest fajne, ogarniamy wszystkie sprawy przed wrześniem jakby na wszelki wypadek, jakby miał nie nadejść już lada dzień

      Usuń
  4. Ach gratuluję rocznicy ślubu :) pięknych kolejnych lat. I miej dobry powrót, śpij spokojnie i nie stresuj się. :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :) tym razem było uroczo, niemal tak jak lubię, choć jeszcze nie tak jak marzę, może na to potrzeba właśnie przyszłych lat...

      Usuń

Prześlij komentarz

Dziękuję!