Tym razem jednak minęły po prostu, bez żalu, tak jak zwyczajnie niweczą się wielkie plany niesamowitego rozwoju własnego oraz dokonań czynionych dla ludzkości w obliczu godzin prań, sprzątań, gotowań, przytulań, usypiań i osobistych na mordę padań.
Odkryłam znowu, że lato minęło i znowu za szybko w stosunku do oczekiwań. I nadeszła jesień, jak zwykle pełna obietnic.





Czyżby to były bułeczki? Tak apetyczne...
OdpowiedzUsuńKnedle! Ze śliwkami oczywiście, jak to jesienią 😀
UsuńU mnie to już normalka. Nie ma co pytać się mnie co robiłam 4 dni temu bo nie będę pamiętać. Może prowadzę zbyt nudne i monotonne życie? Jako (jeszcze) miłośniczka kryminałów szczególnie tych starych, zawsze z podziwem patrzę na bohaterów pamiętających z taką dokładnością co robili miesiąc, rok a nawet 20 lat wcześniej akurat jakiego dnia :D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :D
Mam tak samo właśnie, zapominam codzienność.
UsuńCzas pędzi jak szalony, a im człowiek starszy, tym jeszcze bardziej nabiera tempa.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło, Agness:)
Dokładnie! Gdy byłam mała, 5 minut było jak godzina, a teraz odwrotnie.
UsuńCzasami też nie nadążam za kolejnymi dniami - dzisiaj to już wczoraj, jutro się zamienia w dziś. To się dzieje zdecydowanie za szybko. Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńZa szybko, to prawda, tyle że jakoś nie udaje się zwolnić.
UsuńJesień szybko przyszła. Ale to dobrze, zmiany są potrzebne, zwłaszcza te dobre w przyrodzie.
OdpowiedzUsuńTo prawda. Zresztą uwielbiam jesień 😀
UsuńCzas galopuje, pamięć sypie się w tym samym tempie, zaczęłam robić notatki :*
OdpowiedzUsuńNo bez notatek to siebie bym zapomniała
Usuń