Przejdź do głównej zawartości

styczeń



Hura, siedzę w domu! Cały dzień urlopu! Ok, może nie cały, bo w sumie wzięłam dzień wolny nie na posiedzenie w domu, ale po to, by coś załatwić, no i zasadniczo nie siedzę, bo od samego świtu kręcę się to tu to tam, a robota i tak mnie znajduje. Ale właśnie usiadłam na chwilkę na kawkę. Potem jeszcze kilka spraw ogarnąć, no i w miasto załatwiać resztę.
Ależ mi dobrze! Prania, obiad i inne takie - mogę być w domu zaganiana! To i tak wymarzona "nuda" w porównaniu z pracą tak zwaną zawodową. Mogłabym tak pracować w domu, mogłabym nie silić się na "karierę", zdecydowanie wystarcza mi bycie żoną i matką. Zwykle po około 3 dniach takiego pobytu w domu jakoś mi przechodzi, ale dziś o tym nie pamiętam. Teraz radykalnie - kura domowa to moje przeznaczenie. Polubię nawet prasowanie - serio!

Przebiśniegi w ogródku od frontu wyglądają tak od początku stycznia. No i zapomniany hiacynt, którego przeoczyłam widocznie, gdy późną jesienią robiłam ogrodowe przeprowadzki. 
Już nie mogę się doczekać wiosennego zamieszania. Powstrzymuję się jeszcze od kupowania nasion, od pobierania szczepek pelargonii do ukorzeniania, od przesadzania domowych roślin. Jeszcze chwila. Jeszcze w salonie stoi choinka i przypomina, że w tym roku świąt jakby nie było.

Komentarze

  1. Widząc kwiaty o tej porze roku zastanawiam się, czy zima w tym roku do nas przyjdzie, czy też już sobie odpuściła. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Czuć Twój entuzjazm :) wspaniale :*

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję!