W moim zamkniętym domu odnalazło mnie nowe hobby. Tłumaczyłam, ale widać słabo, że mam mnóstwo zajęć, że nawet na stare hobby nie bardzo mam czas, że pomidory rosną i bardziej muszę zająć się ogródkiem. Niestety. Jak już coś mi do głowy wejdzie, w słońcu na tarasie na kolanach usiądzie, to nie ma zmiłuj.
Moje nowe hobby to szydełkowe chusty. Do tej pory robiłam je na drutach, ale rzeczywiście jest w szydełku urzekajaca prostota. I tyle wzorów, które chcę wypróbować! Więc oglądam świat przez kolejne dziury w bawełniano akrylowym otulaczu, w kolorach kwiatów z ogródka, wymieszane z uczuciami, które mi się wplatają wzorem w robótkę. I jedna chusta jest od smutków, inna od słonecznych poranków, a w trzeciej szukam nadziei.


Tak, to bardzo ważne, aby w dzisiejszych dziwnych czasach mieć jakieś hobby.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Dopiero co napisałam na zaprzyjaźnionym blogu, że kwestia zorganizowania sobie zajęcia w tym trudnym czasie siedzi w głowie. Jak się chce to się znajdzie, ale tak jak napisałaś - hobby znajdzie samo nas :D
OdpowiedzUsuńPięknie... I tak trzymać :D
Piękna chusta :)
OdpowiedzUsuńPodziwiam...
OdpowiedzUsuń