Cały weekend piekłam chleb, w sumie cztery bochenki. To moje pierwsze chlebowe wyczyny i muszę przyznać, że bardzo udane. A ileż mi to zadanie sprawiło radości! Cudowne uczucie.
Powoli wszyscy oswajamy się w nowej rzeczywistości. I jak w każdej - czasem jest trudniej, a niekiedy zdarzają się krótkie i niespodziewane momenty niezrozumiałego szczęścia. Jak pachnący chleb na kuchennym stole, jak słońce za dopiero co umytym oknem, kawa na tarasie w ulubionej filiżance.
Kręci mnie moja większa normalność tych niecodziennych dni.


pięknie Ci wyszedł ten chleb :-)
OdpowiedzUsuńZapach fermentującej mąki, pieczonego chleba, o tak, też uwielbiam. Dobrego czasu Anno :*
OdpowiedzUsuńSkąd ja to znam !! Piekę chleby nieprzerwanie od 12 lat. Twój chleb -smakowity:)))
OdpowiedzUsuń