Teraz jestem silniejsza.
Dawniej, gdy robiło się źle, dobijało mnie przekonanie, że już zawsze tak będzie - źle.
Ale nauczyłam się, że nie. To minie. Jak wszystko. Dobre, czy złe, przyjemne, czy przykre - kiedyś się kończy. Czasem w ogóle nie ma potrzeby reagować jakkolwiek. Wystarczy poczekać.
Staram się o tym pamiętać w każdej chwili. Także podczas rozmów z ludźmi. Przyznaję, to może trochę niegrzeczne nie odpowiadać na zadawane pytania. Ale niekiedy nie ma sensu. Czekam, aż wybrzmią w swojej niedorzeczności, aż rozmyje się niesprawiedliwość osądów w nich zawarta. Koncentruję się, aby nie pamiętać pytania, nie policzyć niegodziwości, nie zauważyć kpiny. Nie odpowiadam. Czekam na odwagę powtórzenia pytania i zwykle świat pędzi tak szybko, że w nowej chwili, która nastaje, nie ma na to czasu.
Przemijanie kiedyś mnie dołowało. A teraz pociesza. Może to ono jest nadzieją?
Komentarze
Prześlij komentarz
Dziękuję!