Wcale nie biegam, choć w sumie bym chciała, a jednak latam z karteczką spraw do załatwienia po całym mieście. Znaczy - rozpoczęłam tak zwany urlop. Czy będę potrafiła nic nie robić, gdy już wszystko zrealizuję? Oczywiście wątpię.
Gorące dni, palące sprawy i coś mi lekarze wzięli serce za cel. Ale nie mam czasu się zmartwić. Wymyśliłam sobie, że jeszcze powłóczę się po uczelniach i bibliotekach, że jeszcze trochę się podouczam. Ma to być mój sposób na stres, który nadmiarowo mnie dopada.
Ja też ostatnio ganiam po bibliotekach :D. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuń