Przejdź do głównej zawartości

Muszę iść do fryzjera

Taki fryzjer to jest lekarz od spraw wszelkich. Fryzjer się zapyta, co robimy z włosami, ale ja i tak pomyślę o życiu. Trochę mi się zapuściło, kruszy się na końcach i nijak nie daje się spiąć jakoś tak po mojemu. Więc jakby tak ścieniować te staroci spraw, odświeżyć może. Niech się podkręcają wzajemnie i chociaż wyglądają na nowsze, a nie na zaszłości.
Trzeba chyba świata trochę odsłonić, bo skrył mi się za grzywką, nie poddaje się oglądowi. Ciągle tylko te chodniki z zasikanej kostki, ulotki, kałuże... A jakby tak oczy podnieść to może chociaż rant parasola da się zobaczyć?

Komentarze

  1. Ale to minie? jak ścięte włosy?

    OdpowiedzUsuń
  2. zdaje mi się, że fryzjer jest ostatnio
    pilnie poszukiwany w wielu kręgach

    szerszych perspektyw
    spod parasola :)

    OdpowiedzUsuń
  3. nie byłam u fryzjera, ale sama gdybologia pomogła na nastrój, a grzywkę chyba sama jakoś sobie uciacham;
    a wiesz Zeruya, że masz rację z tym poszukiwaniem fryzjera; miesiąc temu obeszłam wszystkich okolicznych w ciągu dwóch popołudni i żaden nie miał dla mnie czasu...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję!