Dzisiaj park był zapłakany, zasypany. Parasole przykrywały niebo, asfalt ścieżek mścił się na moich nogawkach wilgocią. Mimo to pustki ławek mnie przyciągały, mokry wszędobylski brak.
Ostatkiem sił wlokłam się po liściach, przeciągałam się po słowach rozpamiętywanych, a emocje miałam tak rozmiękczone jak trawniki pod drzewami.
Cóż, załatwiam swoje sprawy. Wciąż się nie udaje, nie tak, jak bym chciała. Trudno. Nie szkodzi. Przede mną wiele decyzji, lecz na większość spraw nie mam wpływu. Muszą się stać.
Powoli godzę się z moim niepogodzeniem.



Pozytywne myślenie jest bardzo ważne w takich momentach, a park wyludniony. :) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńczasem myślę, że pozytywne myślenie jest przereklamowane, chociaż ... istnieje też taka możliwość, że czasem po prostu "lubię" się posmucić
UsuńWidzę coś pozytywnego w tych obrazkach. Kocham jesień, a puste parki w takich okolicznościach szczególnie, to rewia kolorowych modelek sfruwających z drew niczym małe wróżki. Pitolę coś ;)
OdpowiedzUsuńSpokojności Ci życzę. Znajdź dobry punkt widzenia i spójrz na sytuację inaczej.
wróżki? hm, nigdy tak na to nie spojrzałam ;)
Usuń