środa, 7 lipca 2010

lato w mieście

Stały na klatce dzieciaki. Kilka niedużych sztuk. Ze trzy takie powiedzmy jedenastoletnie, ze dwie o dwa lata starsze, może ze dwa jeszcze trochę większe. Towarzyszył im sok dwulitrowy grapefruitowy chyba, a może pomarańczowy? Nie zauważyłam. Kilka plastikowych kubeczków na betonowym parapecie - za wysokim na chude niewysokie nóżki, aby komfortowo stawiać tam litrową wódkę wcale nie najgorszej produkcji. Dlatego jeden z najmniejszych, pewnie po sprawiedliwości, trzymał ją kurczowo w ręce.
Musiałam przejść obok. Alkohol zawsze pachnie tak samo. Z nastoletnich ust równie nie na miejscu jak z innych około 17 we wtorek na klatce, no może trochę bardziej irracjonalnie. Więc przeszłam spokojnie z siatką zakupów, a po schodach minęłam podlotka zapinającego rozporek. Pewnie odlał się w zsypie.
I to koniec historii. A może nie? Taka zagadka z dziedziny absurdu. Co zrobiłam? Co zrobiłbyś/zrobiłabyś Ty? No i dlaczego? Przede wszystkim - dlaczego?

5 komentarzy:

  1. Hmm, alkohol+czas wolny+rozbestwienie nieletnich+wszechobecne chamstwo i bezczelność+bliskie sąsiedztwo=....cholera,chyba szybkie przemknięcie po tych schodach niestety ;-(

    OdpowiedzUsuń
  2. Co zrobiłbyś, a co powiedział, że należałoby zrobić? Trudne są to sytuacje. Ja znam dzieciaki z mojego podwórka i czasem reaguję, jak coś jest nie tak. Ale nie jest wcale łatwo.
    Przypomniał mi się taki plakat kampanii przeciwko przemocy wobec dzieci. Tam chyba było takie hasło (mogę coś mylić) Kocham - reaguje.
    Trudne, oj trudne. Zwłaszcza jak ma się wrażenie, ze to niewiele da. Najwyżej zmienią klatkę. Dziś wypływa ze mnie pesymizm. Pozdrawiam. aneta

    OdpowiedzUsuń
  3. Zygza reagowanie jak najbardziej, tylko kto by Anię obronił? Straszne to niestety, mieszkałam bliżej centrum i tam, takie widoki były normą. Niestety takie wzorce te dzieciaki wynoszą z domów. Przeciwdziałanie to nie tylko narażanie się na wyzwiska na tej klatce, (dobrze jak tylko wyzwiska), to reagowanie generalnie. Ja rozwiązywałam sprawę inaczej, po wejściu do mieszkania wyciągałam komórkę i wzywałam patrol Straży Miejskiej lub Policji. Nie przeciwko tym dzieciakom, dla ich dobra....

    OdpowiedzUsuń
  4. aga_xy - wiedziałam, że jeśli ktoś zgadnie, to pewnie Ty! tak właśnie zrobiłam, dokładnie tak

    OdpowiedzUsuń
  5. Różnica epoki to dziś czasem rok lub dwa w dacie urodzin.

    Za moich czasów zapalenie papierosa w miejscu publicznym to był szczyt hardkoru, a dziś śmiem wątpić czy akurat na alkoholu "hardkorostwo" się kończy.

    Ale z drugiej strony ktoś, kto wierzy, że rozluźnienie zasad w świecie dorosłych nie przeniesie się na świat dzieci jest bardzo naiwny...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!