poniedziałek, 31 stycznia 2011

brąz

Prywatna terapia kolorem. Pakiet ekskluzywny. Dzisiaj - brąz. Cel - budowanie wiary.

Nie doceniają go. Szary, bury, nijaki. Taki brunatny jak napęczniała od wilgoci ziemia. Matowy jak niezzieleniałe strony kory odwiecznych drzew. Od natury do pordzewiałych metalowych rur, od barw zwierzęcych sierści do głębi piwnych tęczówek. Rozieńczony w złoto, skoncentrowany w heban.
Mój seans zawiera różne poziomy brązu: beż cieplastej wygodnej kamizelki (coś dla ciała), ceglasty kubek doprawionej do smaku mlekiem aromatycznej kawy (coś dla zmysłów), czekoladka z orzechem (coś dla endorfin), szybkoschnący lakier do paznokci w odcieniach nasyconego brązu (coś dla próżności) oraz zdefiniowany na dziś kasztanowy kolor czcionki w edytorze (coś dla oczu).
Wychodzi mi tak: brąz - kolor wiary. Ciepły, spokojny, bazowy, kolor z tła. Błyszczą na nim turkusy i jaśnieją beże. Powszedniość lub elegancja. Natura.
A z tą wiarą - to każda. Od zadeptanych klęczników po skrzyżowane dechy nad ołtarzem. Od rudych kitek po borowiki pod liściami. Od miłości w oczach po czułe głaskanie brązu na moich włosach.
Będzie dobrze. Wierzę w to.

4 komentarze:

  1. Brąz.... Trudny kolor. Nieodmiennie mam ochotę łączyć go z granatem, turkusem, błękitem. Ale jakoś nie znajduję odwagi, by wypróbować na sobie...

    OdpowiedzUsuń
  2. :) no co mam więcej napisać? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Używam, nie unikam, we wszystkich możliwych zastosowaniach..dla ciała, endorfin...itd.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!