Jakże łatwo się poślizgnąć! Spiesząc do zadań pilnych i ważnych po prostu stąpnąć nierozważnie podniesionym na słupku butkiem. Jeden ślizg, zamachanie brakiem skrzydeł, zignorowanie potencjalnie wyciągniętej pomocnej dłoni i można naprawdę dotkliwie zredukować dystans do najbliższej nam planety, namacalnej przeważnie gumowymi podeszwami.
I jak tylko tyłek z tego boli to naprawdę uznać należy zdarzenie za prawie nie byłe, chociaż ... gdzie tyłek tam i duma. A ona źle znosi wywrotki.
Moja ziemia spraw osobistych też przechodzi śliską zimę właśnie. Woda na grubym lodzie. Lezę po tym niezgrabnie, a wilgotna teraźniejszość maluje mi solną breją wymyślne wzorki na butach. Na pociechę pewnie. Albo z tak zwanej potrzeby piękna może.
Koncentruję się na tym, by nie wmieszać w tym kontekście tyłka w ziemskie sprawy. Aby kurtka nie była utytłana światem, a i poczucie panowania nad równowagą zachowane.
Idę powoli. I chociaż rzadko oglądam się za siebie, z każdym krokiem wdzięczna jestem, że nie wywaliłam się gdzieś na początku.
I jak tylko tyłek z tego boli to naprawdę uznać należy zdarzenie za prawie nie byłe, chociaż ... gdzie tyłek tam i duma. A ona źle znosi wywrotki.
Moja ziemia spraw osobistych też przechodzi śliską zimę właśnie. Woda na grubym lodzie. Lezę po tym niezgrabnie, a wilgotna teraźniejszość maluje mi solną breją wymyślne wzorki na butach. Na pociechę pewnie. Albo z tak zwanej potrzeby piękna może.
Koncentruję się na tym, by nie wmieszać w tym kontekście tyłka w ziemskie sprawy. Aby kurtka nie była utytłana światem, a i poczucie panowania nad równowagą zachowane.
Idę powoli. I chociaż rzadko oglądam się za siebie, z każdym krokiem wdzięczna jestem, że nie wywaliłam się gdzieś na początku.
W takim razie stąpaj ostrożnie :))
OdpowiedzUsuńBardzo intrygujące przenikanie się światów i emocji.
OdpowiedzUsuńCzasami mam wrażenie, że lepiej na początku. Wtedy idziemy dalej, ze świadomością, że upadek zaliczony i że dalej może być już tylko dobrze:)
OdpowiedzUsuńA ja dziś odbijałam lód na chodniku wzdłuż posesji, bo mnie syn postraszył, że jak ktoś grzmotnie i nogę złamie to mi emerytury nie starczy na odszkodowanie. Nie ma to, jak wizja opróżnianej kieszeni :)
OdpowiedzUsuńPortier świetnie ujął.
OdpowiedzUsuńNiech Twoja śliska zima minie, niech minie w swoim czasie. W czasie w którym ma minąć.
I niech się pokażą pierwsze wiosenne pączki.
Choć malutkie, ale niech.
Życzę bardzo.
Z doświadczenia wiem, że upadki i potknięcia choć bolesne jednak wzmacniają trwale nasze JA.
OdpowiedzUsuńMożna też próbować stąpać w bucikach nie koniecznie na obcasach ;)
Ania grunt to się podnosić! :)
OdpowiedzUsuńTak, tak, zgadzam się z Agą... Podnieść się i do przodu!
OdpowiedzUsuńAniu, już dzisiaj nie tak ślisko. Śniegu już na szczęście nie ma i oby długo nie było. Zawsze mam stracha jak spada świeży śnieg.
OdpowiedzUsuńAniu, mogę mieć do Ciebie prośbę, ogromniastą?
Biorę udział w konkursie Blog Roku, w kategorii Kultura.
Jeśli będziesz miała takie życzenie, to wyślij:
SMS o treści E00020 na numer 7122
Tylko jeden sms, koszt jego to 1,23, a dochód z smsów przeznaczony jest na obozy rehabilitacyjne dla osób niepełnosprawnych.
Będę szalenie wdzięczna :)
Pozdrawiam