Nie byłam w lesie, nie miałam z kim iść. Choć pewna mała dziewczynka dzielnie postanowiła mi towarzyszyć, na tak postawione pytanie: "A dokąd wolisz iść - do lasu czy na plac zabaw?", odpowiedź mogła być tylko jedna. Wiadomo.
Moje wejście do lasu wygląda tak:
Za to huśtałam się na huśtawce, a to jak wiadomo czasem zmienia perspektywę. Na tym akurat placu zabaw sama czuję się jak mała dziewczynka.
Może dlatego, że las włazi także na plac, próbuje. Jak? No tak:
Las za siatką:
A oprócz tego - chyba będę miała poziomki. Jak się nad tym tak głębiej zastanowić, poziomki to moje ulubione owoce.
Moje wejście do lasu wygląda tak:
Za to huśtałam się na huśtawce, a to jak wiadomo czasem zmienia perspektywę. Na tym akurat placu zabaw sama czuję się jak mała dziewczynka.
Może dlatego, że las włazi także na plac, próbuje. Jak? No tak:
Las za siatką:
A oprócz tego - chyba będę miała poziomki. Jak się nad tym tak głębiej zastanowić, poziomki to moje ulubione owoce.
Pięknie tam. A huśtawka to jest to! :)
OdpowiedzUsuńPamiętam jak jakiś rok temu zapragnąłem zjeść na ulicy ciepłego loda, tak właśnie na przekór temu, że mam swoje lata i 187 cm wzrostu. Widzieć miny ludzi, którzy mnie mijali i być, choćby sam dla siebie i tylko przez moment, ale jednak znów dzieckiem.
Wspaniałe uczucie.
Zresztą nie powiem, poziomek też bym zjadł :))