czwartek, 25 września 2014

brak tchu


Jest taka teoria, że nasze choroby nie są przypadkowe. Zawsze coś znaczą. To jest jak komunikat organizmu. Podobno "na oczy" chorują ci ze skłonnością do introwersji, którzy dla własnego dobra nie wszystko chcą widzieć, co jest na świecie koło nich. Serce szwankuje tym, którzy zbyt dogłębnie i personalnie analizują rzeczywistość, a dysfunkcje układu ruchu zdarzają się tym, którzy i tak nie za daleko chcieli odejść od siebie.
Trudno oceniać, jak wiele w tym prawdy, a ile głupiej gdybologii czy dorabiania teorii. Fakt faktem rzeczywiście ludzie wykazują zwykle jakieś skłonności do chorób. Przykładowo, żeby nie szukać daleko, ja mam wiecznie problemy z zatokami, a żeby nie było za prosto - z tymi szczękowymi, a nie czołowymi. Mnie czapka nie pomoże, chociaż i tak grzecznie ją noszę gdy trzeba, no ale przecież nie będę paradować w kominiarce!
Zatem od soboty cierpiałam sobie wydaje się normalnie i rutynowo, na lekach własnych, można powiedzieć - apteczny pakiet podręczny. Zwykle po 3-4 dniach jestem już do życia, choć niedoleczona, pociągająca i odmłodzona (znaczy smarkata). Ale działam.
A tu wczoraj - odmowa współpracy.
Biegnę, a brak mi tchu. Robię wdech, ale ten kamień na klacie nie daje się ruszyć. No i jeszcze - kto mi tak obił plecy, że nie mogę się obrócić, schylić, siedzieć, chodzić? Nowe doświadczenie niemocy.

Oficjalna diagnoza - zapalenie oskrzeli. I to takie ponoć fest. Zapalenie zatok to było na początku, a teraz - taki bonusik. Novum, bo nie przypominam sobie, abym kiedykolwiek na takie coś chorowała.

Zatem teraz półleżę z netbookiem na kolanach. Obłożona chusteczkami, bo mi się nie udaje jakoś elegancko chorować. Nie będę wypisywać, co mnie boli, ale chyba najbardziej te poduszki pod plecami. No i myślę, jaki komunikat otrzymałam... "Nie poganiaj mnie, bo tracę oddech"?

Cóż, mam sporo czasu na przemyślenia. Do pracy mam wrócić dopiero 6 października...

1 komentarz:

  1. Ciekawe... Mnie przy okazji tego przeziębienia z poprzedniego wpisu (u mnie) po raz pierwszy w życiu bolały korzonki. I to jak bolały! Horror po prostu! Mało nie złożyłem papierów o wcześniejszą emeryturę :))
    Znaczy chorobowy sezon bonusowy w pełni...

    Mimo niego - dużo zdrowia.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!