Przegapiłam ten moment, gdy robiło się ciemno. Zajęłam się
pogonią za wskazówkami, zrywaniem kartek z kuchennego kalendarza, zgrywaniem
terminów z tableta do laptopa. Zwyczajnie – minęło.
Teraz chciałabym patrząc w okno zobaczyć ten zmrok, jak
zapada, odkąd pełznie i dokąd, jakie kontury rozmywa najpierw, które
niedomówienia przykrywa kołdrą milczenia usypiając czujność.
A tu - ciemno. Tyle widzę.
No jeszcze swoją zdezorientowaną twarz, że smutek odbić się
może w szybie i rozpacz w oczach za utraconym.
Jak to wszystko naprawić skoro mrok nie zależy ode mnie? Czy
znowu stracić trzeba czas, by zyskać perspektywę?
Aniu... jakoś wytrwaj w tych ciemnościach.
OdpowiedzUsuńŚwiatło wróci.
I uwierz mi, przyjdzie dzień, kiedy mrok już nie wróci, choć bardzo będzie chciał.
Uwierz mi.
Nie wróci.