Przejdź do głównej zawartości

świąteczny spacer


Jednak ten świat potrafi być piękny. Niespodziewanie dla mnie w drugi dzień świąt można było wyjść na spacer do lasu. W nocy spadł śnieg i litościwie okrył wszystkie brudy grudnia odrobiną bieli.
Miło było iść z całą rodziną, z podrośniętym lekko szczeniakiem, który pierwszy raz miał okazję poganiać po śniegu, odkryć, jak pękają zlodowaciałe kałuże.


Ta biel trochę przykryła moje inne szarości. Choć chyba większe znaczenie ma jednak herbata z miodem, z imbirem, cytryną, rumem - nie jednocześnie oczywiście.
Chociaż milczę - to słowa są mi potrzebne najbardziej. Chociaż jestem zraniona, postanowiłam odwrócić swoje podejście. Jestem zaniedbana, ale ja będę dbać. A co tam, spróbuję.


Ten spacer w chłodny dzień, taki wyrwany kompletnie z kontekstu świąt, krzywd, złych słów i sytuacji pozornie bez wyjścia, spacer ze słońcem i śniegiem, po lesie i z czworonożnym merdającym szczęściem, spacer osłodzony czekoladowymi cukierkami, dał mi jakby odrobinę więcej nadziei. I zachciało mi się więcej wypraw z cyklu "mimo wszystko".


Komentarze

  1. Czekoladowe cukierki popieram w całej nomen omen rozciągłości :)

    Bardzo pomysłowe to drugie zdjęcie, a za to trzecie jak obrazek bardziej niż fotografia. No i na blogu widzę jakieś gruntowne a pozytywne przemeblowanie.

    W takim razie poświątecznie co prawda, ale za to sylwestrowo już prawie życzę Ci wszystkiego dobrego na nowy rok!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jesteś bardzo życzliwy dla moich nieumiejętności fotograficznych. Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję!