Jedyne, na co czekam w grudniu to pieczenie pierników z dziećmi. Uwielbiam po prostu! Błysk zachwytu kilkuletnich oczu, gdy wybełtana najpierw w misce, zagnieciona na blacie i na koniec potraktowana wałkiem bura masa pod naciskiem niewielkich dłoni zamienia się w łosie, misie, jeże czy inne gwiazdki.
Tym razem wzniosłyśmy się na wyżyny. Dzisiaj już po raz trzeci piekłam pierniki z najmłodszą córką i jak mi obiecała - nie ostatni w tym roku. Ale w dzisiejszych ciasteczkach jest coś zaskakującego.
Oto one:
Przestrzenne piernikowe puzzle. Coś w sam raz dla małych rąk i wielkiej wyobraźni.
Oczywiście widzę w tym adwentowe zadanie dla siebie. Wszystko można poukładać inaczej, zestawić, przyozdobić później. Ale czasem już samo nadanie przestrzeni wystarcza, aby zobaczyć nową jakość. Spróbować poukładać swoje myśli inaczej i dostrzec w nich dodatkowy wymiar.



Bardzo kreatywnie, gratulacje, pyszności i piękności :)
OdpowiedzUsuńPierniczki piekłam tylko raz. Z koleżanki dziećmi. To była fantastyczna zabawa. Twoje wyglądają wyjątkowo
OdpowiedzUsuńoooo takie 3D :)
OdpowiedzUsuń