czwartek, 12 listopada 2015

jak jesienne ogrodowe kwiaty


Siedzę na kanapie. Nie jest perfekcyjnie. Trudno mi się skupić. 
Przygasiłabym górne światło i zostawiła tylko tę małą zapaloną świeczkę na małym stoliku.
Wyłączyłam radio, bo i tak jest wokoło mnie za głośno. Słuchałam akurat muzyki filmowej, ale niestety, nie da się.

Ostatnio, nawet żeby czytać, muszę mieć jednak spokój. Najlepiej ciszę. Głowę zajętą tylko książką, a nie gotującą się zupą do doprawienia czy kończącym się właśnie programem pralki. Przede wszystkim - nie potrafię już ignorować dźwięków rozmowy, która się toczy tuż obok. Nie jestem sama.

Jestem bezsilna w tej głupiej niemocy.


Nikt nie chce być sam na zawsze. Ale czasem tak tylko przez chwilę. Ot, w spokoju policzyć krople na płatkach, czy płatki chociaż. I żeby nikt nie pocieszał historiami własnych deszczy, nie ocierał kwiatowej korony swoimi płatkami.


Tyle że tak nas posadzono - gromadnie. Nie da się ocalić indywidualnych cierpień złączonych wspólnym dramatem. Choć jednocześnie niby tak raźniej, zrozumialej. Można przeżycia zwalić na los przeznaczony gatunkom czy klimatom. A z góry jakby lepiej wygląda niewdzięczna mnogość. Tracą się krople wzruszeń nawet przed wyparowaniem.


5 komentarzy:

  1. Historia nie za ciekawa, wpadłabym we frustracje w takich warunkach, ale jedno muszę Ci skomplementować, nawet taką sytuację potrafiłaś ubrać w prześliczne słowa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nikt nie chce być sam na zawsze, ale - czasem pobyć samemu wypada.
    :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Anula,wydaje mi się ,że najważniejsza jest równowaga,we wszystkim.W tym ,żeby pobyć samemu....i żeby poocierać się o ludzi i ich całe światy.U mnie wszystko zależy od nastroju,od tego co się wydarzyło w ciągu dnia.
    A ciszę....też uwielbiam.Ale jak za długo to się użalam nad sobą,że siedzę sama jak palec
    I tak w kółko ,życie :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!