wtorek, 10 listopada 2015

w otarciu o banał

Miał to być post o wysokim poziomie listopadowej smętliwości. Nie czuję się najlepiej, gdy tak silnie wieje wiatr, gdy dopadają mnie wyimaginowane potwory za- i przedwyobraźni. Pod kocem mi zimno, przy świecy za ciemno, a żadna książka nie koi, włóczka się plącze. Wszyscy marudzą najbardziej, ale ... nikt jak ja.

Dobrze to sobie przemyślałam. To takie usprawiedliwione i bardzo w moim stylu z sufitu - narzekać ponad miarę. Z litością na siebie patrzeć jak na ofiarę, z oczami suchymi po niedawnym otarciu. Naprawdę! Nawet mam zanotowane na karteluszku pośpiesznym z pracy, w notatniku sekretnym pochowane, poskładane, że cała jestem bólem, tym niepotrzebnym oczywiście, niezawinionym. I jeszcze, że najbardziej mnie bolą szkielety słów co padły i co się pomyślały na serio. I że sobie ponaciągałam włókna uczuć, a na koniec samotnie rozsypałam się wśród łazienkowych chusteczek. Może bym nawet dalej pociągnęła w tym stylu, bla bla bla.

Ale...

Jesień taka piękna była. Kilka dni temu podróżowałam trochę. Może faktycznie ta moja szosa życia trochę jakby szara, ale przecież dookoła ogrom barw. Nie wszystkie moje ulubione, ale czy to jest ważne? Jadę. Nadal jadę!






Taką sobie wymyśliłam na szybko rehabilitację - zdjęcia. Siedzę, oglądam, herbatkę popijam z nocnika (pieszczotliwe określenie mojego półlitrowego kubala na zamoczone fusy) i niech tam sobie wieje po szarościach, po nocach, po strachach. No nie jest najlepiej, nie jest. Ale żeby z tego powodu zaraz tak się rozdygotywać? Bez sensu.
Jak mi się serce uspokoi, a dom zaśnie, może coś jednak poczytam.


7 komentarzy:

  1. Och.
    W myślach wróciły moje upiory, na momencik.
    Już ich nie ma.
    A serce już nie reaguje... ja już prawie nie pamiętam...

    Niech i Twoje się uspokoi, wyciszy.
    Tętno 72, nie więcej.
    Myśli niech utoną w dobrej książce bez reszty.
    Całuję I przytulam.
    Najcieplej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję
      jest dobrze, coraz lepiej
      co do książki - brnę przez Księgi Jakubowe

      Usuń
  2. Jak zwykle pięknie i poetycko. W takiej wersji jesień mi niestraszna. Niechby i nawet ta najbardziej słotna, szara...

    OdpowiedzUsuń
  3. Walcz o uśmiech, nie warto niszczyć sobie dnia pogodą czy samym faktem jesieni. Sama właśnie zauważyłaś, że wokół jest wiele barw.
    Powodzenia i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pogoda zawsze jest ok!

      Usuń
    2. I nie ma złej, bo zawsze jakaś musi przecież być. ;)

      Usuń

Dziękuję!