piątek, 26 października 2018

biedronka, która mi zwiała

Na 38 piętro bardzo rzadko dolatują gołębie, ale widziałam na szybie biedronkę. Trudno było, niezręcznie tak podczas szkolenia wyjąć aparat i robić jej zdjęcia. Więc tylko na nią patrzyłam. 
W swoim biedronkowym stylu łaziła sobie po szybie, chyba nieświadoma wysokości. Może na niej nie robi wielkość takiego wrażenia jak na mnie. Nie spieszyła się. Nawet sobie przystanęła, chociaż co to za stabilność na gładkiej powierzchni prostopadłej do poziomego betonu poniżej? W każdym razie w niej strachu nie było. Rozłożyła te swoje żenująco mikroskopijne w tym ogromie skrzydełka i z gracją rzuciła się w miejską przepaść. 
Gapiłam się trzy dni. 

Ja tak nie fruwam. 








6 komentarzy:

  1. Z wysokości wszystko wydaje się takie łagodne i miłe...

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak ma się skrzydła, lęku się nie zna. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja w ogóle nie fruwam :))))
    Ale rzeczywiście nie przypuszczałabym nawet, że takie malutkie skrzydełka mogą pofrunąć tak wysoko :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Te maleństwa są zdolne do wielkich osiągnięć :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Taka mała, a taka odważna. :) Ja też tak nie fruwam. ;)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wow, ale zapierające dech w piersiach widoki. Czyżby z PKiNu?

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!