To mój absolutny debiut, zarówno w temacie pomidorów, jak i tarasów. Jest on chyba cokolwiek szczególny, ten taras, bo mieści się na pierwszym piętrze i schodami połączony jest z podwórkiem od frontu. Docelowo mam zamiar zburzyć te schody, drzwi wejściowe zamienić na szklane, a sam taras zmienić w zadaszony przezroczyście balkon. Ale póki co musi być tak, jak jest.
Wszystko mam wyhodowane z nasion. Petunie w skrzynkach, pomidory w donicach, a także szczypiorek, koleusy i paprykę ozdobną. Pelargonie ze szczepek z zeszłorocznych kupnych sadzonek. Jeszcze dodatkowo rozmnożone ze szczepek komarzyca i anginka.
Jeszcze dokupię jedno krzesło i stolik, ale chyba dopiero po wakacjach. Tymczasem to, co jest, musi wystarczyć i starcza. Taras jest tak słoneczny, że da się na nim wytrzymać dopiero wieczorem, no ale to przez upały. Jesienią na pewno będę łapała na nim ostatnie promienie słońca. No i może dojrzeją te moje pierwsze w życiu pomidorki koktajlowe, malinowe i czarne...
To tak jak u nie. Mam bardzo duży balkon, ale nie da się na nim wytrzymać, tak gorąco.
OdpowiedzUsuńale u Ciebie nic nie rośnie, a u mnie widocznie jest troszkę mniej gorąco
UsuńOstatnio 38 stopni.
UsuńWspaniale!!
OdpowiedzUsuńU mnie na razie kwitną, też testuję ich uprawę na wschodnim tarasie :)
jestem ciekawa rezultatów, bo na wschodnim jeszcze nie próbowałam
UsuńWygląda imponująco. Mam nadzieję, że pomidorki będą tak samo smakować. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńmam nadzieję!
Usuńmoi rodzice od dołu obrywają w pomidorach liście, poczytaj, nie wiem czy to jest ważne, podobne idzie więcej w owoce, a może to mit, wiesz... ja u siebie obrywałam, ale ślimaki i tak zjadły wszystko, hehe. Pieknie masz :)
OdpowiedzUsuńtak, wiedziałam o obrywaniu i oberwałam tylko te na samym dole, ale zaraz po Twoim komentarzu oberwałam jeszcze dalej - do połowy; nawet się boję, czy nie przesadziłam z tym obrywaniem...
Usuń