Szare, bure, proste i nijakie, zwyczajne takie po prostu do pracy - takie zwykle robię sobie swetry i bluzki. A tym razem postanowiłam inaczej.
Różowy, styl słodki, niegładki i jeszcze z dziecięcymi bąbelkami - taki jest mój nowy lekki sweterek na chłodniejsze wieczory tego lata. Nie w moim stylu, ale co tam!
W dodatku, szczerze się przyznam, że poprzedni też nie był tak całkiem pozbawiony koloru. Wszystkie odcienie turkusu, choć turkus do tej pory także nie należał do palety moich kolorów.
Chyba ogród mnie zmienia. Rozmiękcza moje zasadniczości, wydobywa z cienia świetliste barwy, odważne, szalone. Nagle te wszystkie fuksje, cytrynki i pomarańcze kradną miejsce burej zwyczajności. Jeszcze chwila i nie poznam swojej szafy albo - co lepiej - tej babki w lustrze!
Anno, przepiękne te Twoje swetry! Naprawdę jestem zachwycona ich kolorystyką, odcieniami,delikatną poezją w nich zawartą.Sama nie potrafię robic na drutach, wiec tym bardziej podziwiam Twoje dzieła!:-))
OdpowiedzUsuńDziękuję! Ta kolorystyka to po prostu taka zabawnie cieniowana włóczka. Nie zawsze mi się takie mieszańce podobają, ale akurat te właśnie włóczki mnie urzekły.
Usuńa wiesz, że i ja coraz lubię kolor
OdpowiedzUsuńSwetry piękne, hmm może i ja jesienią złapię za druty
Szczerze polecam! To taki odstresowywacz 😉
UsuńCudowne są te swetry. I na pewno miło się je będzie nosiło
OdpowiedzUsuńDziękuję! Ten turkusik już kilka razy się przydał i byłam bardzo zadowolona, więc raczej będzie ok.
Usuńoch piękne :) podziwiam Cię, nie potrafię robić na drutach i zachwycam się, kiedy ludzie potrafią :)
OdpowiedzUsuń