Ten post będzie kolorowy jak początek sierpnia w moim ogródku. Chcę zatrzymać takie obrazy na późną jesień, gdy barwy zblakną i oddadzą prym brązom.
Uwielbiam je, te moje kwiaty z ogródka, wszystkie z nasion. Każde kiełkowanie wzbudzało mój zachwyt, każdy pączek, a kwitnienia to niemal ekstaza.
Jestem trochę chaotyczna w wyborze, nie tworzę kompozycji, szaleję z kolorami, ale to wszystko przez pierwszość tych wysiewów i nasadzeń. Jeszcze się przekonuję, co lubię, co pasuje, co jest odpowiednie do warunków, które mogę zapewnić.
Już wiem, których roślin w przyszłym roku u mnie nie będzie i szukam nowych do spróbowania. Uczę się, kwiatów i siebie.











Ślicznie... a których nie będzie w przyszłym roku?
OdpowiedzUsuńRaczej nie będzie niecierpka i maków. Trochę też zawiodła mnie celozja, no ale zobaczymy jeszcze.
UsuńPrzepiękne kwiaty i zdjęcia
OdpowiedzUsuńDziękuję
UsuńW kadrach wszystko zostanie utrwalone na długi czas, jeżeli nie na zawsze...
OdpowiedzUsuńTak, to prawda, a potem zimą ciemną będzie można sobie oglądać 🙂
UsuńPiękne!
OdpowiedzUsuńTak, mnie też to piękno porywa
UsuńPrześliczne kwiaty. To niesamowicie cieszy, gdy z maleńkiego, niepozornego nasionka rozwija się roślinka i w końcu pokazuje piękny, kolorowy kwiat :D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło, Agness:)
Dla mnie to właśnie jest niesamowite. I jeszcze rozrzutność natury
Usuń