Przejdź do głównej zawartości

Plan treningowy



Tym razem sporo czasu mi zajęło, aby podjąć decyzję o powrocie do aktywności sportowej. Chodzi o taką bardziej systematyczną, a nie okazjonalne przejażdżki rowerowe czy spacery. 
Co prawda na co dzień nie unikam aktywności, wybieram schody, a nie windy, nawet po tych ruchomych schodzę, wolę na pieszo przejść ten jeden przystanek, niż pchać się do zatłoczonego autobusu, podbiegam do uciekających, nie odpuszczam, ale przecież to ciągle za mało, aby wrócić do formy.
Po żadnej ciąży nie zapuściłam się tak bardzo jak teraz. Pewnie to też mój wiek sprawia, że wszystko jakoś wolniej i trudniej mi przychodzi. I tak dopiero ponad 2,5 roku po porodzie i roku od powrotu do pracy podjęłam sportowe wyzwanie.
Raz w tygodniu chodzę na fitness, ćwiczenia na brzuch, uda i pośladki. Myślałam, że to będą w sumie takie ćwiczenia jak w pilatesie, który trenowałam kilka lat dość intensywnie. Uwielbiam pilates.
Tym razem jednak jest trochę inaczej. Trening zaczynamy energiczną rozgrzewką. 20 minut klasycznego fitnessu, chyba to się nazywa trening obwodowy, a potem ćwiczenia na macie na wspominane części ciała i na koniec rozciąganie. Tego ostatniego jest bardzo mało, a szkoda, bo uwielbiam. Pomyślałam sobie jednak, że to dobrze, bo rozciąganie nie jest mi tak bardzo potrzebne, w każdym razie nie stanowi dla mnie wyzwania. Natomiast te energiczne ćwiczenia już tak. Formę mam bardzo słabą.
Raz w tygodniu to zdecydowanie za mało, jednak w ofercie nie ma w dogodnej dla mnie porze zajęć, które by mi odpowiadały. Od września postaram sobie dobrać coś z nowego grafiku klubu, ale muszę to zgrać z zajęciami dzieci.

No i oprócz tego wróciłam do biegania, chociaż kiedyś nie biegałam zbyt intensywnie. Tym razem pracuję nad kondycją, a nie kilometrami. Trzy, cztery krótkie treningi w tygodniu według ustalonego planu marszu przeplatanego biegiem. Pierwsze cztery to raptem 14 minut. A było tak trudno!
A we wtorek było super. Noc, pusta ścieżka, wysoko piękny księżyc prawie w pełni i co minuta dyskretne pikanie zegarka, bym zamieniła bieg na marsz lub odwrotnie. Zadziwiające, nie byłam wyczerpana jak po pierwszym wyjściu, a nawet czułam niedosyt. Jeszcze dwa treningi i zmiana schematu. Będzie coraz trudniej.

Komentarze

  1. Fitness bardzo się różni od pilatesu, ten drugi ćwiczę dorywczo i najpierw musiałam "odwyknąć od nawyków" z fitnessu.
    Rozciąganie nie jest formą rozwojową w treningu, tylko koniecznością dla zachowania pewnego rodzaju higieny mięśni. Zmniejszają potencjalne zakwasy i pomagają ciału rozwijać się. Chcesz mieć ładne smukłe mięśnie, to się grzecznie rozciągaj. :P :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to ja mam póki co odwrotnie i muszę zmienić nawyki z pilatesu na te finessowe

      Usuń
    2. Można powiedzieć, że działam na dwa fronty. Fitnessu w moich treningach jest znacznie więcej, a pilates czasami zamyka mi tydzień. Tylko tyle. To fajne jest, endorfiny wesoło buzują się w ciele. :)

      Usuń
  2. Oj, doskonale wiem jak to trudno jest wrócić do aktywności fizycznej po dłuższej przerwie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. lekko nie jest, ale powiem Ci, że się zaparłam i jakoś idzie!

      Usuń
  3. Brawo, ja to nie mam w sobie żadnej motywacji, ale może w końcu się ruszę, dojrzewam. Miej przyjemny czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nic na siłę - to jest naczelna zasada dojrzewania ;)

      Usuń

Prześlij komentarz

Dziękuję!