Przejdź do głównej zawartości

byle do weekendu


Zabawne, czekam na weekend. Zwykle chodziło po prostu o siedzenie w domu. Tymczasem pozostaję w domu już trzeci tydzień, w tym pierwszy pracując zdalnie. Ostatnie cztery dni były dla mnie trudne, a i dzisiejszy pewnie nie będzie lepszy. Wieczorami jestem tak wykończona, że nawet na czytanie nie mam siły. Nigdy mi się nie zdarzało nie być w stanie doczytać rozdziału, a teraz - nagminnie. Wszystko chyba przez to, że dzień pracy w domu przeciąga się do późnych godzin wieczornych. Staram się być uczciwa w rozliczeniach czasu, więc przerwy konieczne na sporządzanie śniadań, przytulań, tańczeń i sprawdzanie zadań, odpracowuję wieczorami.
Marzę o odrobinie odpoczynku, o ogródku. Mam kilka kwiatków do przesadzenia w domu. Liczę na słońce na balkonie w najbliższym czasie, gdzie chociaż z rana mogłabym przysiąść na chwilę z poranną kawą, jak dawniej. Do weekendowego wypoczynku chętnie dorzuciłabym zatem porządki, aby balkon był gotowy. I okna... strach pomyśleć. Oraz pewnie zakupy na kolejny tydzień, bo zwykle działamy w systemie dużych zakupów w soboty. Chociaż pewnie tym razem wyjątkowo sobie odpuścimy.


Bawi mnie ten orzech na zdjęciu. To zaledwie metr kwadratowy ogródka przed domem. Wygrabiłam go wielokrotnie jesienią. Orzech zresztą rośnie u sąsiadów za domem, za bardzo wysokim domem. Oczywiście nie ten sam, ale znajduję go tutaj co jakiś czas...

Komentarze

  1. Teraz jest inaczej, siedzę w domu, ale też zawsze odmierzałam czas do weekendów łudząc się, że będę mogła odpocząć albo coś porobić takiego z tych zaległych domowych a wychodziło zawsze inaczej.
    Jeśli mogę Ci coś doradzić to znalazłam kiedyś fajną myśl kogoś, pracującego właśnie w domu. Dawał sobie określony czas do której pracuje i potem koniec. Na początku było mi trudno ale potem rzeczywiście to się udaje. Może Tobie też się uda :)
    Zdrowia życzę :D

    OdpowiedzUsuń
  2. a bo orzechy spadają gdzie chcą :) trochę wolności. Zdalna praca jest wyczerpująca, rozumiem, jednak wyjście z domu daje inną energię do pracy... Zdrowia kochana

    OdpowiedzUsuń
  3. Och, mnie też powoli dobija to siedzenie w domu, a jeszcze zanosi się na to, że potrwa ono przynajmniej do Wielkanocy. Chociaż z drugiej strony aktualnie zmagam się z zapaleniem, więc na jedno wychodzi.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję!