Skrada się wiosna do domu, z ogródka mi włazi oknami. Słońce coraz dłużej po wschodniej stronie domu i coraz więcej po zachodniej. W moim pokoju, dla którego nie mam jeszcze nazwy, na parapecie kiełkują nasiona, a na półce do spraw pilnych i systematycznych ukorzeniają się pelargonie.
Czas na chwilę przystanął, na godzinkę pewnie. Mała śpi. Zawsze wtedy nie wiem za co najpierw się zabrać. Paradoks taki. Niby zdarza mi się marudzić, że gdybym tylko mogła to bym zrobiła to czy tamto, albo skończyła, albo zaczęła, no i jak wiele bym chciała, a jeszcze więcej muszę, a jak mam na to czas - przysiadam: na fotelu wśród książek, na kanapie z widokiem na zamknięte pączki magnolii, przy oknie w kuchni zapatrzona w przyszłość. I nie skreślam z listy kolejnych wykonanych pozycji.
Kiedyś uważałam, że to nieoczekiwane i krótkotrwałe problemy z realizacją swoich zamierzeń. Dawniej nie miałam problemu z konsekwencją, stąd sądziłam, że mi to minie. Ale w pewnym momencie przymiotniki zniknęły ze zdania o realizacji.
Obecnie skłonna jestem przypuszczać, że wdarło się do mojego życia jakieś permanentne zmęczenie. I bynajmniej nie chodzi o tzw. życie, codzienne obowiązki czy dodatkowe problemy. To zmęczenie sobą. Trudno to wytłumaczyć, nie wiem jak. Może to jakaś forma rozczarowania. Kiedyś starałam się za wszelką cenę być bardziej, więcej wiedzieć, rozumieć, otwierać się, choć w zasadzie nie znam bardziej zamkniętej dziewczyny niż ja kiedyś byłam. Potem odpuściłam. A teraz łapię się na tym, że właśnie to mnie zmieniło, to zaprzestanie. Jestem całkowicie inna, niż kiedyś chciałam być, w zupełnie innym miejscu. Nie realizuję tego, co kiedyś chciałam, lecz co gorsza jeszcze to we mnie tkwi, teraz trochę jak zadra. Ale też nigdy nie byłam bardziej otwarta niż obecnie, właśnie taka niekonsekwentna, niezorganizowana niekiedy, niezdecydowana życiowo, z porzuconymi projektami w szafie, w połowie jednocześnie kilku książek i coraz to nowych pasji. Zupełnie jakby blokowała mnie własna zasadniczość.

Też ostatnio odczuwam zmęczenie samą sobą, więc to może taki okres. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuń