Przejdź do głównej zawartości

myśli z rana


Cudownie zmęczona, czerwona z wysiłku, przysiadłam na wschodnim balkonie z kawą. Czuję jak mi mięśnie wypoczywają, zadowolone, że znowu o nich pamiętam.
Słońce wygląda zza sąsiedzkich dachów, oświetla ślady nocnego deszczu.
Biegam tylko kilka minut rano. Dziś było super. Popsuł mi się zegarek, pewnie bateria do zmiany, nie mogłam przez to precyzyjnie odmierzać interwałów marszu i biegu. Ale może dzięki temu bieg niósł mnie dziś ścieżką wolności. Spodobało mi się.

Nie będę naprawiać zegarka, nic na siłę. Przez tych kilka zmian, które wprowadziłam ostatnio w codzienności, nic radykalnie przecież się nie zmieni. Czas na wewnętrzne układanki muszę kraść snu. Ale i tak czuję się szczęśliwsza, chcę się tak czuć, mimo obecności smutku, który dotrzymuje mi kroku w biegu, sny oplata niepokojem i wprowadza zamęt w myśli.

Komentarze

  1. Czasami trzeba zapomnieć co to jest czas...
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję!