Wakacje jeszcze przede mną, ale jak zawsze prawdziwy odpoczynek to czas bez dzieci. W tym roku jest szczególnie, bo nie tracę czasu na dojazdy. Po prostu wyłączam komputer, wychodzę z pokoju przeznaczonego na biuro i już mam wolne.
Przedziwne uczucie. Mogę wszystko! I przeważnie tracę trochę czasu na zastanowienie, co teraz, co najpierw, a także na tęsknotę, bo na ten moment dnia ("już nie pracuję!") czekała szczególnie moja trzylatka.
Nie robię nic takiego, a już na pewno nic, co sobie postanowiłam zrobić. Przeważnie po prostu w spokoju czytam, późnym wieczorem jeżdżę na rowerze. Kręcę się wśród moich kwiatów, przesiaduję na balkonach. I owszem, jestem trochę zdezorientowana, że mam tyle czasu dla siebie.
O tak! To ogromna różnica nie musieć się przemieszczać, tylko myk i po pracy :) Chociaż osoby od lat pracujące w domu na pewno mają inne zdanie. Ale dla jeżdzącego do pracy to nowość i miła odmiana.
OdpowiedzUsuńU mnie też kwitną jeżówki i są prześliczne jak twoja :) Miłego relaksu życzę :)
Ja w przeciwieństwie nie mam już dzieci na karku i hodowlę kwiatów i warzyw ograniczam do prac na działce, na którą staram się wyjeżdżać co tydzień w wolne dnia. To ma swój nie powtarzalny urok.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie.
Cichy wielbiciel