Myśli to nie dokumenty. Nie da się ich zarchiwizować. Odchodzą same, gdy dekretacje ich pilności przyprószy sekundami czas. Odkładają się w mniej dostępnych częściach mojej biblioteki spraw własnych, często bez odznaczenia w katalogu, czemu zapakowały się w szarą teczkę, obwiązały tasiemką, oznaczyły kategorią.
W podręcznej szufladzie różnych spraw, wertowane gorączkowo i miętoszone na rogach karty dni najważniejszych, nadpisują swoje emocjonalne znaczenia na kolejnych warstwach mojego czasu. To, co było, jest kluczem do zrozumienia tego, co się dzieje. Zrozumienia w przyszłości.
W mojej bibliotece sekundy ze wszystkich dostępnych mi czasów oplatają warkoczami zapisane arkusze. To dlatego za każdym razem, gdy odczytuję bleknący atrament dawnych wzruszeń, głos mi się łamie jak ten zwyczajny ołówek, którym nieustająco zaznaczam na wieczność kategorię ukrytych akt.
W podręcznej szufladzie różnych spraw, wertowane gorączkowo i miętoszone na rogach karty dni najważniejszych, nadpisują swoje emocjonalne znaczenia na kolejnych warstwach mojego czasu. To, co było, jest kluczem do zrozumienia tego, co się dzieje. Zrozumienia w przyszłości.
W mojej bibliotece sekundy ze wszystkich dostępnych mi czasów oplatają warkoczami zapisane arkusze. To dlatego za każdym razem, gdy odczytuję bleknący atrament dawnych wzruszeń, głos mi się łamie jak ten zwyczajny ołówek, którym nieustająco zaznaczam na wieczność kategorię ukrytych akt.
Czasem jakiś "błąd systemu" wyrzuci nam na wierzch "folder", o którego istnieniu dawno zapomnieliśmy. A tam wszystko takie kolorowe, jakby zdarzyło się wczoraj...
OdpowiedzUsuńTo dopiero jest dziwne uczucie!
Pozdrawiam
Te najważniejsze próbuję archiwizować zapisując. Aby to, co przeszłe "odkluczyło" mi przyszłe.
OdpowiedzUsuńOstatnio odkrywam emocjonalną wartość przedmiotów.
Tych szczególnych.
Ciekawe doznanie - nigdy wcześniej tego nie robiłam...
A ja wracam, analizuję, znajduję ciąg przyczynowo-skutkowy, rozkładam na elementy pierwsze, składam w całość i znów rozbijam na atomy.
OdpowiedzUsuńAle i tak zawsze coś umyka... jak ostatnio komplement sprzed ponad 10 lat, który ktos mi przypomniał:)
Pozdrawiam
Lubię moją pamięć. Lubię pamiętać te wszystkie szczegóły...
OdpowiedzUsuńPięknie napisane.... :)
OdpowiedzUsuńmoje wspomnienia są często bardziej żywe niż to co zdarzyło się wczoraj. Tamte mocno dawne starannie poukładana w szufladach, posegregowane - wracają, gdy tylko chcę, a czasem same o sobie przypominają... Bez tamtych wszystkich zdarzeń nie byłoby mojego dzisiaj... Niewiele bym w swoim życiu zmieniła, może odrobinę retuszu bym użyła, tak by piękniejsze były me myśli...
OdpowiedzUsuńFajnie napisane. Pozdrawiam i gratuluję.
OdpowiedzUsuńW przypadku dokumentacji służbowej to jak najbardziej archiwizacja powinna być robiona bardzo regularnie. Ja za to chwalę sobie rozwiązanie IT wspomagające proces archiwizowania. Jest to system https://www.connecto.pl/archiwizacja-dokumentow-w-przedsiebiorstwie/ dzięki któremu jak najbardziej ułatwi nam się cały proces archiwizacyjny.
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawie napisane. Jestem pod wielkim wrażaniem.
OdpowiedzUsuńBardzo dobry wpis. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńJak dla mnie sama archiwizacja oczywiście w firmie jest ważna. Mimo wszystko myślę, ze samo budowanie relacji z klientami powinno być zdecydowanie najważniejsze. Nawet czytałam o tym na stronie https://www.finanseosobiste.pl/artykuly/relacje-z-klientami-kluczem-do-sukcesu-firmy-jak-skutecznie-o-nie-zadbac.html i muszę przyznać, że jest to oczywiście bardzo ważna kwestia.
OdpowiedzUsuń