wtorek, 2 listopada 2010

na kredyt

Darowana godzina została jak zwykle przeze mnie zmarnowana. Może nie do końca zresztą, w każdym razie nie przespałam jej, jak powinnam, kiedy to w sześćdziesięciu minutach wiosennego snu trzeba będzie spłacić kalendarzowi zaciągnięty jesienią kredyt. Siedziałam do zapóźna i plątałam nitki w dziecinną czapkę. Więc było mi słodko i kolorowo, i łatwo było przekonać siebie, że to jest taki kredyt 0%.
A nie jest, niestety.
Dzisiaj rano miałam nadzieję, że wszystkie te wyjące budziki nie odnotowały zmiany czasu. Że mąż nie zmienił na ich wyświetlaczach bezdusznej kombinacji porannych cyfr. Że mam jeszcze godzinę na pościelowe przewalanki, bo sen... hm, coś się złego między nami porobiło, skoro przychodzi z ociąganiem i nie zostaje na długo.
I co tu robić?
Mnie się dobrze siedzi wieczorami. Najlepiej nie samej, ale tak obok, w tym samym pokoju. Żeby dzieci spały, pranie schło, kotlety chłodziły się w zamrażarce na dni bardziej śpieszne i wszystko rozumiało się samo przez się. Uwielbiam długie wieczory i ciemne barwy za oknem, i to uczucie, gdy trzymam nowy kłębek barw w dłoni i jeszcze wszystko mogę z niego zrobić. Wszystko.
Tej jesieni postanowiłam poupychać nadmiar emocji między pętelkami. Nic nie powiedzą, a przechowają dla mnie w wełnianych splotach wspomnienia moich wahań.
Więc biorę sobie te wieczory długie jesienne na kredyt do wiosny. Będę zaplatała nitki czasu w warkocze i sennie otulała nimi najbliższych. A sen ... zatęskni i sam do mnie przyjdzie.

5 komentarzy:

  1. Ładny prosty wpis...
    ... pozdrawiam ciepło...

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja tę darowaną godzinę przegadałam. I może nie było to konstruktywne gadanie ale dało radość bliskości brata mieszkającego daleko i przyjeżdżającego rzadko...

    OdpowiedzUsuń
  3. a ja darowaną godzinę wykorzystałam na najpiękniejsze chwile w moim życiu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Skandynawska metoda leczenia nerwic i depresji to plątanie nitek właśnie:)
    Plącz koniecznie i pokaż, co uplątałaś:)
    A sen niech przyjdzie jak najszybciej.
    Niech się bezsenność nie przedłuży.
    Bez snu ciężko jest żyć...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ech, można mieć plany, można... Czasem MA się po prostu dzieci, poranne ptaszki, żaden zegar im nie straszny.....

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!