niedziela, 11 stycznia 2015

filiżanka zmian

Wieje wiatr, ot i przywiał mi do głowy pomysły, coroczne, wiosenne nawet. Żeby choinkę zlikwidować, wyjeść wszystkie pierniki i zielsko jakieś kwieciste na parapet rzucić, póki co od wewnątrz nawet.


Bo tymczasem wszystko do bani. Weekend przechorowany, mieszkanie zagracone, igłami zasypane, a ran po świętach nie ukoją i te słodkie pierniki, co je skrzętnie po szafkach pochowałam, a teraz przeciwnie – na światło dzienne wyciągam, a dla odmiany, na przekór może, jakiś nikt nie chce.




Tydzień temu zakupiłam w sklepie niemal zoologicznym, bo w nazwie przecież wdzięczny owad czerwony kropkowany, kubek niewyrosłego zielska na parapet. Nie wierzyłam, że da radę w tej mojej zimnej atmosferze wyrosnąć.



A tu proszę!

I przeziębienie jakby mija, wiatr zaczyna śnieg przywiewać, a w kuchni między piernikami trafił mi się jednak pojedynczy nieśmiały przejaw nadziei.



Bo przecież wszystko kiedyś się kończy.
I ból, i zima, pierniki, a nawet rozpacz ... chyba.


6 komentarzy:

  1. Oby przynajmniej rozpacz skończyła się bezpowrotnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wstajesz na nogi, a teraz rozkwitnij jak ten kwiatek w kubeczku. No, dalej, wiosna naprawdę już idzie, tylko że się nie spieszy, bo przecież nikt jej nie goni. Ciebie też nie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Prowadzę również drugi blog, o zmianach, o nowej drodze. Zapraszam.
    http://lupuslamia.blogspot.ch/

    OdpowiedzUsuń
  4. Kubek z zielskiem jako mały pierwiastek nadziei, na wiosnę, niech będzie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pachnie.
    Pachnie mi wiosną ekran tableta, gdy patrzę na Twoje kwiaty.
    Trzymaj się mocno, Aniu.
    Trzymaj.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ekhem, ekhem! Coś długo Cie nie ma. Pamiętasz co mi napisałaś? No to teraz ja Tobie to samo odsyłam z uśmiechem kopiąc Cię nieco w zadek:
    "czytałam jak własne, jak wpisy w dzienniku, papierowym, chowanym po szafach;
    nie chcesz zniknąć, tylko pewnie na chwilę świat zamknąć po stronie, gdzie ponoć więcej się dzieje niż między szarością podkoszulka a kaszmirem golfa
    byle nie za długo"

    Czekam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję!