wtorek, 6 stycznia 2015

nie widziałam osła

Siedzę tuż przed środą nad laptopem ze zdjęciami, popijam herbatę z rumem, bo polubiłam jakoś, dążę do perfekcji w kwestii opanowania. Staram się nie słyszeć, a że się nie udaje i jednak dociera do mnie bezsens pogawędki męża z kolegami (radio krótkofalarskie) oraz próby wzajemnych uciszań za ścianą (bo przyjdzie mama i zaraz się wścieknie, że jeszcze nie śpimy), postanowiłam wrzucić na bloga kilka ujęć braku osła.

W tym roku, dokładnie tak jak w zeszłym, co do dnia nawet, pojechaliśmy całą rodziną (bez psa) na Jasną Górę. Każdy jeździ tam po coś, prawda?

Nie pojechałam zobaczyć osła, ale gdybym pojechała ... nie zobaczyłabym go! Nie, no bez przesady, żeby zaraz jakiś skandal. Aż tak to może nie.
No ale osła nie było, a jakoś był mi przejściowo potrzebny ten osioł.



Koń jaki jest - każdy widzi. Może źle widzi, bo to ... kucyki.



Mąż był zaskoczony, że dzięki temu pięknemu stworzeniu, sweter, jaki ode mnie dostał w zeszłym roku na urodziny, nie pozwolił mu zmarznąć.

Może nie osioł, ale też ładne zwierzę.

Widok z góry. Ludzi mało, bo poniedziałek przed południem. W zeszłym roku byliśmy w niedzielę i staliśmy w kolejce niemal do każdego koryta. Ale też zwierząt było zdecydowanie więcej. Na przykład osioł był, a może i dwa, nie pamiętam dokładnie.





Poszukam osła w sobie (z całym szacunkiem dla osłów oczywiście).


7 komentarzy:

  1. Tyle osłów dookoła a Tobie mało? :))

    Ja tam widzę jakąś alternatywną wersję zebry, nie kucyka, ale cóż - może się nie znam. A to od swetrów to kto? Bo też mam taki sweter, a toto mi na owcę nie wygląda?

    Osła za to mamy u nas, zapraszam. Bazylika Franciszkanów, ulica Panewnicka, Katowice Panewniki. Może nawet jest gdzieś w wersji online. Moja mama chodzi go dokarmiać marchewką, więc mam relację na bieżąco. A co do Jasnej Góry, to też się tam wybieram. Raz że góra, czyli coś co lubię z natury, ha ha ha, dwa że chciałbym skonfrontować swoje doświadczenia religijno dziecinne z dzisiejszą rzeczywistością.

    OdpowiedzUsuń
  2. Portierze, to cudne zwierzę to alpaka. Kiedyś zdaje się użyłam tego słowa i z tego co pamiętam - bardzo Ci się spodobało. Włóczka z alpaki jest cudowna, szczerze polecam.
    Nie wiem, czy Ci się uda zrealizować swój cel na Jasnej Górze. W sumie chyba trzeba być bardzo bardzo, aby się odnaleźć w tym miejscu. Jeśli jesteś mniej niż bardzo, a nadto jeszcze nastawisz się na krytykę, forma może przysłonić Ci utraconą niegdyś treść.
    No chyba że coś błędnie zinterpretowałam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ALPAGA!!! No jasne! :) - wino owocowe słodkie, rocznik 2015!
      Dla mnie jak coś jest futrzaste, blond i ma kopyta to może być tylko owca. O ja ignorant jeden!

      Co do Jasnej Góry, to nie zamierzam niczego krytykować, a gdyby już, to może ludzi, biznes wokół tego, powierzchowność emocji czasem - ale to wszystko było tam i wtedy, czyli plus minus w latach 80. Religijnie niczego wielkiego nie oczekuję, ale też niczego nie lekceważę. Mam szacunek do Kościoła mimo wszystkiego czego się czasem o jego niektórych kapłanach dowiadujemy. Przecież nie jest ważne co tam zobaczę lub nie. Ważne jakie to okienka mojej duszy otworzy. Takie jest chyba sedno każdej wiary.

      Usuń
  3. Piękna jest Częstochowa zimą. Prawie co roku była właśnie w styczniu albo lutym i jakoś w tygodniu. Po coś, zawsze po coś innego. W tym roku obrałam innym zupełnie kurs, więc może jakoś innym razem.
    Tutaj kilka letnich zdjęć, bo zimowe utknęły mi gdzieś na dysku.
    https://www.facebook.com/media/set/?set=a.559016070884886.1073741835.558322214287605&type=3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w przyszłym roku też chyba zmienię kierunek, ot, tak sobie

      Usuń
  4. Każdy powód dobry na wycieczkę. Wczoraj zrobiłam 6 km wśród wichury, rzucania żabami, Dotleniona kompletnie.
    Pozdrawiam serdecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie że tak! no ale ta wichura to faktycznie niezła, a żab - trochę szkoda

      Usuń

Dziękuję!