Przejdź do głównej zawartości

ciii...

Świat coś płacze przed wierzbą, nad parkiem, na lipę, maluje bulgoczące okręgi na kałużach. Nie da się wyjść na spacer i trudno uśpić malucha w domu. Tylko powietrze okalające wózek utula lub pierś moja oczy w sen zamyka. Inaczej - maruda. Nosić trzeba, zabawiać, opowiadać.

A tu dodatkowo sezon się zaczął. W każdym pokoju napoczęta dwusetka chusteczek, sól morska, sok malinowy, czosnek. Średnia była przeziębiona, a teraz właśnie ta najmłodsza katarzy, no i ja - 38 stopni i inne historie. Leczenie tylko naturalne, mam nadzieję, że wystarczy, by ochronić nas przed wizytą w przychodni.

Mówią, że katar to siedem dni. Dziś zatem dzień czwarty mija opornie, lecz przecież z każdą zużytą chusteczką ubywa powodów zaczerwienionych nosów i oczu łzawych.
Chodzę po cichu w samych skarpetkach, by nie spłoszyć snu z takim trudem wyssanym. Herbatę z sokiem popijam. I myślę, jak to się szybko priorytety zmieniają.


Komentarze

  1. Współczuję i bardzo dużo zdrowia Wam życzę!
    A Tobie cierpliwości.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdrowiej i dzieci też, bardzo szybko.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdrowia!! I niech moc będzie z Tobą !

    OdpowiedzUsuń
  4. Sezon jest faktycznie na te przeziębienia. Mnie też już dwa razy sponiewierało i póki co wyleczyłam się metodami naturalnymi, ale dlatego tak się bronię przed kolejnym choróbskiem, żeby nie przesadzić. Pozdrowienia i zdrowia dla Was!

    OdpowiedzUsuń
  5. zdrowia.... pozdrawiam i zapraszam na mojego bloga

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję!